Trudne słowo “rating” czyli wysoka cena polityki

Trudne słowo "rating" czyli wysoka cena polityki
Styczeń 16, 2016 Andrzej Zahuta
Andrzej Zahuta

Od wczoraj kursy zagranicznych walut mocno skoczyły w górę – euro podrożało do 4,50 zł, a frank szwajcarski i dolar do 4,10 zł.

W piątek wieczorem amerykańska agencja ratingowa Standard & Poors – jedna z trzech największych na świecie – obniżyła Polsce ocenę wiarygodności kredytowej. Z poziomu A- do BBB+. Stało się to pierwszy raz w historii naszego kraju.

Analitycy Standard & Poors stwierdzili w uzasadnieniu swojej decyzji, że Polska staje się coraz mniej stabilnym krajem. Głównie z powodów politycznych. Nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości – czytamy – zaczął łamać niezależność kluczowych instytucji państwa, takich jak Trybunał Konstytucyjny i media publiczne. W przyszłości podobnie rząd może naruszać niezależność także Narodowego Banku Polskiego – twierdzi S&P.

Dlatego – zdaniem analityków Standard & Poors – tracimy na wiarygodności.

Na rosnący podział społeczeństwa i coraz ostrzejszą politykę nad Wisłą, zwraca uwagę także inna z trzech największych firm ratingowych świata – francuski Fitch. Ta instytucja nie obniżyła nam jednak oceny.

Obie twierdzą, że wskaźniki gospodarcze polski są dobre, nasze fundamenty silne. Decyzja o obniżeniu naszej oceny ma głównie uzasadnienie polityczne, dotyczące demontowania kluczowych kontrolnych instytucji państwa wymiaru sprawiedliwości i mediów.

Ministerstwo finansów ogłosiło, że nie rozumie decyzji Standard & Poors i jest niemile zaskoczone.

Obniżka oceny wiarygodności kredytowej będzie miała dla każdego z nas poważne skutki. Po pierwsze – co już widzimy – drożeją zagraniczne waluty. To zła wiadomość dla osób spłacających kredyty w walutach obcych i dla tych którzy planują wyjazd za granicę. Zła, dla prowadzących sklepy z towarami z zagranicy – wzrosną ceny hurtowe. Wzrosną i detaliczne, a to już uderza w każdego z nas. Dla eksporterów to dobra wiadomość.

Najgorsze jednak, że niższy rating, oznacza przede wszystkim niższe zaufanie do Polski za granicą. To znaczy, że inwestorzy będą oczekiwali wyższych odsetek za pożyczane nam pieniądze. Rząd więcej będzie musiał wydać na zaciąganie i spłacanie zagranicznych pożyczek, w efekcie będzie miał mniej pieniędzy na inne potrzeby. Kto pierwszy straci na tych cięciach budżetowych zapewne dowiemy sę niedługo. Ciekawe tylko jak będzie tłumaczone przez stronę rządową?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up