Szwajcaria to kraj mądrych obywateli

Szwajcaria to kraj mądrych obywateli
Czerwiec 15, 2016 Jerzy Gogół

W Szwajcarii obywatele w drodze referendum odrzucili projekt, który dawał wszystkim mieszkańcom kraju honorarium równowartości 10 000 zł co miesiąc, bez względu na to, jakie mają dotychczasowe dochody. Oniemiałem i w duchu zacząłem się zastanawiać, co by było w Polsce, gdyby takie referendum się odbyło.

Jerzy Gogół

To oczywiście zupełnie inna sytuacja, inny poziom zamożności społeczeństwa, ale uwarunkowania te same. Szwajcarzy doszli do wniosku, za co ich podziwiam, że brak powiązania dochodów ze wzrostem wydajności pracy, podnoszeniem jakości pracy, poszukiwaniem nowych technologii, mądrym gospodarowaniem kapitałami w krótkiej i długiej perspektywie musi prowadzić do degeneracji państwa oraz jego fundamentów gospodarczych i kapitałowych.

Oddalmy się nieco od Szwajcarii i pozostańmy w naszych realiach. PiS wygrało wybory, bo obiecało 500 zł każdej rodzinie, która posiada dziecko, o ile dochód na członka rodziny jest poniżej kwoty 800 zł, i wszystkim na drugie dziecko – bez względu czy są milionerami czy biorą zasiłek w MOPS-ie. Tylko, aby cokolwiek dać, to trzeba mieć. A z tym jest kłopot. PiS zaczął rozpaczliwie szukać pieniędzy, a to u zwykłych rodzin podwyższając VAT na artykuły dziecięce z 8% na 23%. Opłata za naukę w szkołach językowych również została obciążona 23% VAT. Minister Finansów zaciera ręce, czekając na wpływy z podatku bankowego, a przedsiębiorcy, którzy mieli zamiar inwestować – wstrzymują się z braniem kredytów, ponieważ wiedzą, że prędzej czy później za ten podatek zapłacą. Proszę zwrócić uwagę, że cały czas chodzi o finansowanie programu 500+.

A co się dzieje z giełdą? Zwyżki akcji dają dodatkowe bodźce ekonomiczne do inwestycji, często decydujących o dalszych losach przedsiębiorstw z uwagi na konieczność sprostania wymogom atrakcyjności wyrobów wobec wszechwładnej konkurencji. A mamy zapaść i prawie codziennie informację „dzisiaj na giełdzie czerwono”. Kapitał zagraniczny ucieka, bo jak sobie pomyśli, że PiS chcąc wygrać kolejne wybory rozda po 1000 zł na dziecko, to wiem, że Polki będą chciały rodzić dzieci, a nie wydajnie pracować. Tak ten program 500+ skutkuje w sferze gospodarczej na podstawie kilku przykładów. A jakie są konsekwencje społeczne? Wiele rodzin zadaje sobie pytanie: czy warto pracować? Proszę pomyśleć o strajkujących pielęgniarkach z wynagrodzeniem 1500 zł netto i ciężką oraz odpowiedzialną pracą z chorymi. Coraz częściej słyszymy o kiepskim naborze do szkół pielęgniarskich. A co dzieje się w głowach młodych dziewczyn? Zamiast myśleć o nauce i pracy zastanawiają się często czy nie lepiej urodzić jedno lub dwoje dzieci i dać sobie spokój z rozwojem osobistym, pracą od godziny do godziny, bo zwyczajnie się to im nie opłaca. Z zainteresowaniem też będziemy wszyscy śledzić w przyszłym roku statystyki spożycia alkoholu, bowiem dochodzą do nas coraz częściej informacje o wydatkowaniu kwot zamiast na dzieci – na nieustające balangi. Dotyczy to oczywiście tylko niektórych środowisk, ale to one przede wszystkim wymagały realnej pomocy, a nie rodziny, w których dochód wielokrotnie przewyższa średnią krajową.

I znowu powracam do mądrych Szwajcarów, którzy odrzucili miesięczną darowiznę od państwa z myślą o przyszłości pokoleń, które chcą wychować w poszanowaniu wartości pracy jako podstawowego źródła dochodu, gwarantującego trwały i wysoki poziom zamożności. W KOD-zie zaczyna się dyskusja o przestrzeniach wolności. Rozumiem, że nie ma wolności bez odpowiedzialności za losy nas samych i przyszłych pokoleń. W ramach tego projektu warto porozmawiać o wolności gospodarczej, bez której rozwój państwa jest niemożliwy jak również wzrost poziomu życia obywateli. Rozdawnictwo kosztem ludzi ciężko pracujących, obciążanych kolejnymi daninami, aby wygrać wybory jest drogą do biedy, do słabego państwa. Populizm PiS-u ma jednak granice, które KOD musi wyznaczyć również w sferze gospodarczej.

  1. Po pierwsze uważam że było by fajnie jeśli Szwajcaria zagłosowała by na. Ludzie kłócą się na ten temat od lat i było by dobrze zweryfikować argumenty. Szwajcaria jest jednym z niewielu krajów które mogły by sobie na to pozwolić.

    Drugie : “Szwajcarzy doszli do wniosku, … że brak powiązania dochodów ze wzrostem wydajności pracy, podnoszeniem jakości pracy, poszukiwaniem nowych technologii, mądrym gospodarowaniem kapitałami w krótkiej i długiej perspektywie musi prowadzić do degeneracji państwa oraz jego fundamentów gospodarczych i kapitałowych.”

    Artykuł … mija się z prawdą , proponowany dochód był nie duży, jeśli chcesz dobre życie ciągle byś musiał pracować. Ten brak powiązania jest po prostu fałszem autora. Jestem pewien że autor wie lepiej.

    “którzy odrzucili miesięczną darowiznę od państwa z myślą o przyszłości pokoleń, które chcą wychować w poszanowaniu wartości pracy jako podstawowego źródła dochodu, gwarantującego trwały i wysoki poziom zamożności.”

    Proszę mnie pokazać milionerów którzy dorobili się tego pracą jako podstawowym źródłem dochodów. Czy może Szwajcaria dorobiła się swojego bogactwa .. pracą? Każdy wie dlaczego Szwajcaria jest bogata … banki i “przemysł’ powiązany a nimi , wzrost gospodarczy nawet w czasie wojny , z wiadomych powodów. i.t.p , i.t.d.

    Wszystkie badania pokazują że zamożność ma największe powiązanie do zamożności rodziców. Biedna rodzina na średnio , biedne dzieci w przyszłości. I tyle.

    Kompletnie się nie zgadzam z dawaniem ludziom 500 od drugiego dziecka , kiedy trzeba sfinansować żłobki, przedszkola i szkoły ale ten artykuł napisany , wydaje mnie się , przez Nowoczesną dla Nowoczesnej nie ma nic wspólnego z obroną demokracji.

    Artykuł any-Pisowski. Zgadzam się że w za wielu miejscach te 500 trafi na stół jako flaszka. Ale poco publikować propagandowe ulotki Nowoczesnej.

  2. Jestem rozczarowany. Znajdowałem tu wiele propozycji dialogu ale to jest czysta propaganda mówiąca “rodzenie dzieci jest niepotrzebne a opieka nad nimi nie ma wartości, tylko tania praca się liczy”. Neoliberalny bełkot. A zrozumienie idei UBI żadne. Autor wypowiada się o czymś o czym nie ma pojęcia. A twierdząc o Polakach, że jak dostaną kilka złoty to się rozleniwią stawia się na jednym placu z Kaczyńskim, który oskarża połowę Polaków o “bycie elementem animalnym” i “ludźmi drugiej kategorii”

  3. Szwacjarzy nie są mądrzejsi od nas, tylko bogatsi. Z praktyki, a nie tylko ze szkoły wiedzą, że wzrost rozdawnictwa oznacza większe podatki, czyli w rezultacie ceny “wszystkiego”. Przerabiali to już dziesiątki razy. Podatki oraz ceny “wszystkiego” i tak już mają kosmiczne. Poza tym Szwajcarzy, których znam twierdzili, że chodzi o płacę minimalną, a nie dochód gwarantowany, co odzwierciedla ich świadomość tematu.
    Wynik referendum jest dla nas szokujący, ale bez przesady z tą mądrością obywatelską. Polacy jeszcze wiele razy dostaną po zadzie od fiskusa zanim ogarną skąd się biorą publiczne pieniądze.

  4. Autor wyraźnie prezentuje się jako liberał gospodarczy i uważa Szwajcarów za mądrych, ponieważ zgadzają się z jego poglądami… A już takie kwiatki, jak stwierdzenie, że kobiety będą chciały rodzić dzieci, a nie wydajnie pracować to wstyd i traktowanie kobiet jak jakichś macior w chlewie. Dylemat między pracą zawodową, a posiadaniem dzieci oczywiście występuje, ale to właśnie DYLEMAT dotyczący celów życiowych, który każda potencjalna matka (jak też i ojciec!) musi rozstrzygnąć samodzielnie.

    To referendum świadczy o mądrości społeczeństwa Szwajcarii, ale z kompletnie innych powodów, niż uważa autor – prawdziwą wartością jest rzeczowa debata i namysł, który podjęli Szwajcarzy przed podjęciem decyzji, co niestety w Polsce byłoby kompletnie nierealne. Wszyscy pamiętamy, jak żałośnie wypadły ostatnie referenda w kraju. Z kolei zmiana ordynacji wyborczej, na którą się coraz wyraźniej zanosi, będzie zapewne (obym się mylił…) przeprowadzona bez żadnego społecznego namysłu, na mocy czystego widzimisię partii rządzącej.

  5. Z tego artykułu przebija mizoginia i pogarda dla mniej zarabiających grup społecznych. Nie wiem jakie trzeba mieć w głowie wyobrażenie o kobietach, żeby wypisywać, że jak się młodym dziewczynom obieca paręset złotych, to rzucą pracę i pobiegną rodzić. A mało zarabiający rodzice – do wiadomości autora – zazwyczaj nie oddają się “nieustającym balangom”, tylko ciężko pracują. Również wychowanie dzieci, to praca i koszty. Rodzice, którzy chcą sprawiedliwie podzielić obowiązki, muszą często z tego powodu ograniczać dyspozycyjność i liczbę godzin w pracy zawodowej. Twierdzenie w tym kontekście, że 500 zł na dziecko to rozdawnictwo pieniędzy za nic i zestawianie tego z “prawdziwą pracą” jest dosyć bezczelne i trudno oprzeć się wrażeniu, że autor nie ma pojęcia o tym, z jaką pracą wiąże się rodzicielstwo.

    I jeszcze co do ostatniego akapitu, jakoby KOD miał zajmować się takimi sprawami i prezentować na ich temat jednoznaczne stanowisko. O ile ja się orientuję, KOD powstał po to, by protestować przeciwko zagrożeniom dla demokracji i państwa prawa. Jeśli ktoś za takowe uważa świadczenie socjalne, które z powodzeniem funkcjonuje w wielu krajach UE (np. w Niemczech), to tylko się ośmiesza.

    Ogólnie uważam, że ten artykuł swoim żenującym poziomem argumentacji szkodzi wizerunkowi KOD – i mówię to jako osoba o liberalnych poglądach, również gospodarczych. Szczególnie wyobrażenie autora nt. kobiet, ich wyborów życiowych i motywacji, jest poniżające. Tak to chce się być nowoczesnym i europejskim, ale jednak słoma z butów wystaje 🙁

  6. Szwajcarzy to mądrzy ludzie, może dlatego, że nie są w UE, mają wolny dostęp do broni i nie mają Trybunału Konstytucyjnego… a demokracja jakoś nie jest tam zagrożona.

    Może KOD powinien się tym zająć 🙂

  7. Uzupełnienie informacji. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku Szwajcarzy opowiedzieli się w referendum PRZECIWKO płatnym urlopom macierzyńskim. Post factum można było zobaczyć w telewizji wywiady z kobietami na porodówkach, które twierdziły, że są przeciw bo rodzenie to jest ich prywatna sprawa. Wsparcie finansowe było w formie zasiłków a nie urlopów. Zasiłki wypłacane przez gminy były generalnie rzeczą wstydliwą bo finansował je również najbliższy sąsiad.
    Mentalność Szwajcarów i ich demokracja bezpośrednia to też temat rzeka i pisanie, że “Szwajcaria to kraj mądrych obywateli” jest dyskusyjne. Wg mnie to jest społeczeństwo bardzo silnie sterowane przez rządzących. Cała polityka elit gospodarczych (to one mają największy wpływ) oparta jest (była 20 lat temu) na etosie godnościowym szarego człowieka (silne poczucie wyjątkowości, kalwinistyczny etos pracy i chłopskie korzenie bez górnolotnych aspiracji) oraz wystarczająco wysokich pensjach mężczyzn, które pozwalały na zapewnienie elementarnych potrzeb rodzinom (kobiety – zwłaszcza w niemieckich kantonach – pozostawały w domach, co przekładało się na brak żłobków, przedszkoli , etc.). Szwajcaria nie jest jednak samotną wyspą i już pod koniec XX wieku została dotknięta (głównie kantony francuskie) bezrobociem i problemem tzw. “working poors”.
    A słynna “demokracja” szwajcarska jest taka, że pełnię praw wyborczych szwajcarskie kobiety uzyskały dopiero pod koniec DWUDZIESTEGO WIEKU (1990 – Appenzell wewnętrzny referenda kantonalne, 1971 – federalne). I jeszcze dwa referenda – w 1992 r. zagłosowali przeciw wejściu do unii (był to szok dla rządu i skutkował problemami gospodarczymi kraju) oraz za podniesieniem cen benzyny – podatek miał być przeznaczony na rozbudowę i utrzymanie dróg.

    • Zadziwiająca wiedza i zarazem wybiórcze traktowanie faktów. Po pierwsze: urlop macierzyński to nie jest uniwersalne dobro. W krajach takich jak Polska źle pomyślane urlopy pogarszają szanse kobiet na rynku pracy. Z drugiej strony laburzystowski model rodziny gdzie mężczyzna zarabia na trzy pokolenia, a kobieta opiekuje się dziećmi i starszymi – o ile rzeczywiście był niesprawiedliwy dla kobiet, ustępuje obecnie czemuś znacznie gorszemu. Model neoliberalny zakłada bowiem, że to kobieta jest zatrudniona ale w zamian za ten jeden “przywilej” związany z możliwością utrzymania rodziny wyrzeka się w praktyce wszystkich praw. Tyra ciężej, siedzi w pracy dłużej, nie ma oszczędności by kupić dom i utrzymać rodzinę. Natomiast jej, coraz częściej sprekaryzowany, małżonek zachrzania przy jedynym dziecku na jakie ich stać, obsługuje starszych członków rodziny i jeszcze musi dorabiać na śmieciówkach. Parafrazując: temat rzeka. Wreszcie: pada koronny argument antydemokratyczny “Szwajcaria to ciemnogród, bo kobiety dostały tam późno prawa wyborcze”. Otóż przedmówca świetnie wie, że Szwajcaria jest krajem złożonym z kantonów o znacznym stopniu niezależności i dużych różnicach kulturowych. System referendalny powstał po to by uniknąć krwawych jatek i rozpad państwa na tle tych różnic. Na tym ołtarzu składane są rozmaite ofiary m.in. prawa wyborcze kobiet, które pojedyncze kantony przyznawały późno bo od 1959 roku ale nie tak późno jak przedmówca twierdzi. Odrzucenie wejścia do UE też jest sprawą dyskusyjną: dla Polaków to jest kwestia egzystencjalna bo graniczymy z agresywnym totalitarnym mocarstwem, dla Szwajcarów (czy Anglików) nie. I tak dalej.

  8. Artykuł to neoliberalny bełkot, szowinistyczny i oparty na prymitywnych stereotypach. Co więcej: w sposób szkaradny pogłębia ignorancję – ewidentną w niektórych komentarzach – w zakresie tego czym jest demokracja bezpośrednia. Pokazuję i objaśniam: referendum w Szwajcarii nie polega na tym, że jakiś głupol zadaje głupie pytanie, a politycy interpretują odpowiedź po swojemu. Taka upokarzająca kompromitacja systemu referendalnego jest możliwa tylko w Polsce. Demokracja bezpośrednia, z której słyną Szwajcarzy, polega na tym, że gdy przyjmowana jest ustawa z zakresu wykraczającego poza wyłączne prerogatywy rządu, a dotykająca całego społeczeństwa lub tylko jego części, obywatele mogą taką ustawę uchylić w referendum po zebraniu ledwie 100 tys. podpisów i bez progu frekwencji. Na przykład: ubezwłasnowolnienie TK w takim systemie nie byłoby możliwe, bo wszystkie ustawy PiS byłyby już w tej chwili z całą pewnością uchylone. Nazywa się to vetem obywatelskim i bez tego demokracja jest fikcją (jak w Polsce). Jest to co innego niż inicjatywa obywatelska, którą też Szwajcarzy dysponują, a która polega na tym, że pewna grupa obywateli może w pewnych kwestiach, zazwyczaj dotyczących Konstytucji, się wypowiedzieć i coś zmienić (u nas może teoretycznie, po czym projekt zazwyczaj trafia do lodówki, niszczarki albo klozetu). W przypadku kiedy inicjatywa dotyczy całego społeczeństwa, stosuje się wymóg frekwencji, a referendum jest OBLIGATORYJNE. Dzięki temu jest zapewniona pełna legitymizacja, nie tak jak w Polsce, gdzie do pełni władzy wystarczy pokonać największą partię głosami niewielkiej części społeczeństwa. Czy Szwajcarzy są mądrzejszym społeczeństwem? Pod względem intelektu i zdolności do samorządności są tacy sami jak my. Natomiast mają mądrzejsze prawo, bo Konstytucję piszą Obywatele, a nie politycy i tak samo ostateczną instancję w interpretacji prawa stanowią Obywatele, a nie zbratani z politykami prawnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up