Psucie państwa według PiS

Znowu o Polsce w Komisji Europejskiej
Wrzesień 20, 2016 Zbigniew Wolski

PiS jest przykładem partii, która – pomimo zapewnień – nie ma żadnego sensownego pomysłu na zmiany w modelu naszego państwa. Przeciwnie. Jastrzębie rozpoczęły proces wyrafinowanego rozmontowywania podstaw państwa prawa, jak również wyciszania głośnego sprzeciwu płynącego z okrzepłego już społeczeństwa obywatelskiego.

Zbigniew Wolski

Trybunał Konstytucyjny i co dalej?
Niestety obawiam się, że najlepsze dopiero przed nami. Uważam tak, ponieważ pierwszym obiektem ataku nowej władzy stał się Trybunał Konstytucyjny. Jeśli PiS boi się Trybunału, to zapewne ma w planach pisanie na kolanie prawa, które nie może zostać pozytywnie zaopiniowane nawet przez ich własnych ludzi. Chęć usunięcia organu państwowego, stojącego na drodze dobrej zmiany, zaowocowała miałką ustawą. Cel został jednak osiągnięty. Trybunał jest dziś sparaliżowany.

Niepokój budzi brak cierpliwości Kaczyńskiego. W końcu roku upływa kadencja prezesa Rzeplińskiego, jednak nowej zmianie to nie wystarcza. Nie mogąc nic wskórać wobec prezesa Trybunału na ścieżce prawnej, postanowiono atakować go personalnie. Na kanwie niekończącego się serialu o zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach paragrafu na człowieka, nasłano na niego nawet prokuraturę. Nagle ważnym zagadnieniem w mediach narodowych okazała się wysokość emerytur sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy przeszli w stan spoczynku.

Nocna zmiana prawa
Po sparaliżowaniu trybunału przyjdzie czas na kolejne prawne potworki. PiS naprawdę się spieszy, bo dobrze wie, że z każdym dniem przybliża się perspektywa kolejnych wyborów i weryfikacji szeroko zakrojonych obietnic, za które wszyscy słono zapłacimy. Spodziewajmy się zatem kreatywnych pomysłów ustawodawczych. A może prezes Kaczyński podda w wątpliwość konieczność przeprowadzania kolejnych wyborów, które nic dobrego dla niego przecież nie przyniosą?

Jeśli chcemy być świadkami zmian, to mamy bardzo ograniczone możliwości. Większość z nas niestety musi spać w nocy, gdyż już z samego rana wstajemy do pracy lub szykujemy dzieci do szkoły. Tymczasem noc stała się ulubioną porą obrad parlamentu. Osoby trzymające rękę na pulsie prześcigają się w spekulacjach, dlaczego tak się dzieje. Do bardziej oryginalnych pomysłów należy teza, że takie nocne obrady są dobrze odbierane przez wyborców PiS-u, inni natomiast twierdzą, że prezes Kaczyński po prostu nie lubi wstawać wcześnie rano. A jeśli już przy prezesie jesteśmy, to warto zwrócić uwagę, że sejm lubi dostosować się do jego dziennego rozkładu zajęć. Gdy odbierał nagrodę Człowieka Roku, posłowie mieli dłuższą przerwę w obradach.

Pozostaje nam rano włączyć telewizor i obejrzeć w świetle dnia to, co posłowie zdołali wypracować nocą. A jest co oglądać. Tematem przewodnim jest Trybunał Konstytucyjny, jednak są również inne frapujące wątki tej opowieści.

Jeszcze w listopadzie zmieniono regulamin sejmu, wzbogacając go o kolejne możliwości zgłaszania kandydatów na sędziów Trybunału, co było początkiem tej swoistej mody. W lutym, z samego rana, znaliśmy już budżet na bieżący rok – tu sejm miał powody do wstydu za ogromny deficyt. W maju, z samego rana, usłyszeliśmy całą prawdę o rządach PO-PSL. W komunikacie pojawiła się wzmianka o konieczności zaangażowania prokuratury w proces weryfikacji, jak bardzo jest źle. Nocne sejmowanie nie uszło uwadze skrupulatnych urzędników Państwowej Inspekcji Pracy, którzy już w lutym rozpoczęli prace nad tym zagadnieniem, jednak, ku uciesze rządu, nie stwierdzono poważnych uchybień w przestrzeganiu prawa pracy.

Konsultacje społeczne niekonieczne
Na marginesie wieczorno-nocnych poczynań ustawodawczych należy wspomnieć o jakże ważnej ludzkiej ciekawości, ukierunkowanej na zakres i temat tych prac. W nieodległej pamięci mam sytuacje, w których parlament konsultował swoje prace z zainteresowanymi kręgami społecznymi. Obecnie brak jest tak wyszukanych ekstrawagancji. Skoro daliśmy im mandat, to przecież wiedzą, co mają robić i o nic nie będą pytać bez potrzeby. Pewne konwenanse, takie jak dobre praktyki lub, w tym przypadku bardziej alienacja parlamentu, brutalnie kończą resztki dialogu społecznego, który powinien być codziennością.

Ataki na sędziów
Jeśli prawo będzie takie jak chce PiS, a do tego nikt nie będzie mógł mu zarzucić niczego złego, to do pełni szczęścia pozostaje jedynie trzymanie w ryzach myślących inaczej. W mojej ocenie, do respektowania prawa najlepiej nadaje się prokuratura i służby mundurowe. Tu nie jest jeszcze tak dobrze, jak chciałaby dobra zmiana. Środowisku sędziowskiemu zagraża zmiana w obsadzaniu stanowisk w wymiarze sprawiedliwości. Stawianie na prosty wybór, bez uwzględniania kwalifikacji, ma docelowo zdegradować znaczenie tego środowiska i daje spore możliwości upolitycznienia jego struktur. Pragmatyczni sędziowie nie chcą w tym przypadku iść z prądem zmian, zakładając jednak optymistyczny scenariusz krótkotrwałych rządów PiS-u. W tym zawodzie błyskotliwe kariery nie są na porządku dziennym, bardziej liczy się doświadczenie zawodowe i kompetencje nabierane przez długie lata.

Nowe twarze dobrej zmiany
Martwi też sytuacja w wojsku i policji. W ciągu roku minister Macierewicz wymiótł wszystkich głównych dowódców, zakładając, że musieli mieć coś wspólnego z PO lub stawiając jeszcze bardziej absurdalne zarzuty. Jest tu także miejsce na walkę o duszę, zaatakowano bowiem organizacje skupiające byłych żołnierzy zawodowych tylko dlatego, że należą do nich emerytowani żołnierze, którzy mieli czelność służyć w wojsku przed rokiem 1989. W pojęciu dobrej zmiany nie ma w kraju środowisk apolitycznych. Wojsko polskie – bez względu na sztandary – zawsze było dobrze odbierane przez społeczeństwo, co chyba najbardziej irytuje PiS. Zabrano się więc za podkopywanie tego wizerunku. Dzisiaj wojsko zajmuje się organizacją manifestacji przed krzyżem smoleńskim, wykorzystując swój sprzęt do ich nagłaśniania.

Wymiana kadr trwa też w dyplomacji oraz w spółkach należących do Skarbu Państwa. Ludzie kojarzeni z PO muszą odejść, przynależność partyjna stała się ważniejsza niż kwalifikacje.

Na podstawie prostego scenariusza, który zakłada, że wszystko i wszyscy są zagrożeniem dla PiS-u, partia ta zabrała się na poważnie za demontaż naszego kraju, i nie robi tego w białych rękawiczkach.

Bardziej przypomina to kroczący zamach stanu, ponieważ wprowadzane zmiany są realizowane z pominięciem obowiązującego prawa. Aby było łatwiej, należy przy tym trudnym zadaniu obrzucić błotem wszystkich, którzy odważą się wychylić. Ulubionym narzędziem do niszczenia ludzi jest prokuratura, jednak ta ostatnia nie odnajduje się jeszcze w swojej roli, ponieważ zmian w środowisku sędziowskim nie można wprowadzić tak szybko, jak zmian prawa podczas nocnych obrad sejmu. Temu wszystkiemu przyglądają się jeszcze uśmiechnięci żołnierze, których można już zobaczyć w rolach zupełnie nie związanych z obronnością kraju.


Masz dość psucia Państwa? Masz dość ataków na Trybunał Konstytucyjny, Rzecznika Praw Obywatelskich, na sądy i sędziów? Bądź z nami 24 września. Marsz JEDNA POLSKA DOŚĆ PODZIAŁÓW. Godzina 15.00, Trybunał Konstytucyjny, Al. Szucha 12 A.

 

  1. Ładnie Pan to podsumował. Ja zaś pojadę Hołdysem, najlepszą częścią jego felietonu: a jaki pomysł na zmiany w modelu naszego Państwa ma KOD? A jaki pomysł na zmiany w modelu naszego Państwa ma pseudo-koalicja montowana przez KOD? I wreszcie: czy którakolwiek z opozycyjnych partii – w koalicji czy nie – zapowiedziała, że po wygranych wyborach doprowadzi do cofnięcia “podłej zmiany” i osądzenia winnych? No właśnie.

    • Rrrrrrany! Zawsze denerwowało mnie, kiedy zwracałam komuś uwagę, że coś idzie nie tak, a on wzywał mnie do przedstawienia planu naprawy.
      Nie mam takiego obowiązku. Jestem obserwatorem i mam swoje uwagi; od przedstawienia planu są specjaliści.

  2. rodzina II sortu says:

    Należą się podziękowania dla autora, za autentyczną, nośną nie dla efektu, ale uwiarygodnioną faktami argumentację skierowaną dla wahających się i rozważających sens tego PATRIOTYCZNEGO marszu. Polska momentalnie nie będzie jedna, bez podziałów, od razu, to znaczy nie od niedzieli czy poniedziałku, bo nigdy się nie działo tak aby okupanta dało się pokonać w parę dni. Tym bardziej, że jest to okupant współczesny i nie z zewnątrz a rodzimy (choć nie swój). Ciężko oddać, co wyborczym fałszem i nocnymi parlamentarnymi zamachami zostało już zagarnięte. Dopóki nie tylko suweren, ale cały naród podatkami koryto wypełnia, będą je kurczowo trzymać i tłumaczyć: „ nic to, że zgarnęliśmy więcej w osiem miesięcy niż tamci w osiem lat, musicie zrozumieć, że właśnie tyle lat wygłodniali synekur na to czekaliśmy”. Zera tylko z cyfrą z przodu coś ważą, wiedzą też, że takiej okazji już nie będzie aby w ministerstwach, spółkach państwowych, stadninach, ośrodkach kultury bez kwalifikacji zasiadać, to próbują przysiąść tak jak w pomieszczeniach oznaczonych zerami w czasie sraczki (na dłużej aby nie biegać). Są bardzo zdeterminowani, bo wiedzą, że bez dorobku, bez kwalifikacji rozumianych też jako poziom erudycji, a nie tylko wykształcenia, że drugiej takiej szansy nie będzie. Wiedzą, że nigdy wcześniej i nigdy potem już tak Polski nie wydoją, więc wolą nachapać się teraz. To, jednak od nas zależy do kiedy koryto będziemy bezwarunkowo wypełniać. Nie rozumieją nawet, że mamy przewagę wynikającą z celu. Nam chodzi o wolność, sprawiedliwość, praworządność, uczciwość – im wyłącznie o intratę, posady, stołki z emocjami takimi jak nienawiść, zazdrość, strach dlatego PRZEGRAJĄ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up