Myślenie Gomułką i gadanie Radziwiłłem

Myślenie Gomułką i gadanie Radziwiłłem
Czerwiec 1, 2016 Krzysztof Łoziński
Krzysztof Łoziński

Pan minister Konstanty Radziwiłł, po kilku dniach dopiero, zabrał głos w sprawie strajku pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka. Pan minister oświadczył, jak na ministra przystało, że to wszystko wina poprzedników. Jest to niestety stały tekst niemal wszystkich ministrów niemal wszystkich rządów. Dla obecnego rządu to niemal mantra.

Coś mi to przypomina. Gdy w latach 80. prowadziłem prace wysokościowe, dostaliśmy ofertę odmalowania amfiteatru w pewnym mieście wojewódzkim. Obejrzeliśmy obiekt i stwierdziliśmy, że konstrukcja nie wymaga odmalowania, tylko wymiany, bo grozi zawaleniem. Powiedziałem o tym inwestorowi, wojewodzie, a on na to: – Ale ja już nie będę wojewodą. I tak się to kręciło, jeden wojewodą „już nie był”, drugi „był od niedawna”, wniosek: nikt nie był winien. I tak dokładnie myśli pan minister Radziwiłł.

Pan Minister nie był sam. Towarzyszył mu zastępca, pan Bydłoń. Ten pan wygłosił tyradę, o tym jak to pielęgniarki wspaniale zarabiają – od 5 do 9 tysięcy brutto, a jeszcze mają prace dodatkowe. Odkąd pamiętam, to zawsze według władzy strajkujący zarabiali krocie. I znów coś mi to przypomina. Gdy w 1981 roku z ramienia Solidarności rozmawialiśmy z Wysokim Przedstawicielem rządzących, tenże pan wygłosił tyradę (gadał Radziwiłłem), że robotnicy to mają nieźle, bo zarabiają i dorabiają, i fuchy robią, i z pracy produkty wynoszą… Wstał na to związkowiec z Radomia i rzecze: – Panie Wysoki Przedstawicielu, ja już parę razy chciałem sobie tę maszynę do szycia z wyniesionych części złożyć, ale co zaczynam składać, to mi wychodzi kałasznikow.
Tak i pielęgniarki, dorabiają i wynoszą, tylko co? Waciki?

Pan minister zapomniał o tym, że takie przebrzydłe dziennikarskie typy, jak ja, mają swoje prasowe archiwa. Kit im trudno wcisnąć.
Pragnę więc przypomnieć panu ministrowi, że największy jak dotąd strajk pielęgniarek (i lekarzy też, tylko oddzielnie) miał miejsce w 2007 roku, gdy premierem był Jarosław Kaczyński.
Stefan Małecki Tepicht pisał wówczas w „Kontratekstach” (25.06.2007) tak:

Premier Kaczyński odrzucając żądania pielęgniarek i lekarzy ogłosił, że lekarze i pielęgniarki nie mają prawa żądać podwyżek, dlatego, że w roku 2006 dostali najwyższe podwyżki w ciągu ostatnich 17 lat – o 30%. I jest to zdanie fałszywe.
Główny Urząd Statystyczny w kwietniu 2007 roku przedstawił publikacje o zatrudnieniu i wynagrodzeniu w gospodarce narodowej w 2006 roku. Dane statystyki państwowej informują o tym, że w 2006 roku zatrudnionym w sekcji ochrony zdrowia i opieki społecznej wynagrodzenia wzrosły o 144 zł do poziomu 2123 zł brutto, tj. o 7,3% . Najwyższą podwyżkę pracownicy ochrony zdrowia i opieki społecznej dostali po reformie w 2001 roku o 10%. A stan zatrudnienia w ochronie zdrowia maleje z roku na rok do poziomu 615 tys. osób w 2006 roku.
W tym samym czasie zatrudnieni w administracji publicznej, obronie narodowej, ubezpieczeniach społecznych i zdrowotnych otrzymali podwyżki o 154 zł, i uzyskali 3215 zł, a stan ich zatrudnienia wzrósł.
Pracownicy ochrony zdrowia i opieki społecznej od lat są grupą zawodową najniżej zarabiającą i otrzymują 66% średniej miesięcznej płacy administracji publicznej.
[…]

Jarosław Kaczyński w swoisty sposób pojmuje solidarność. Solidarnie jest wtedy, gdy jednym się zabierze, żeby innym dać. I wychodząc z takiego pojmowania solidarności premier Kaczyński pielęgniarkom i lekarzom przedstawił swą propozycję referendum.
I postawił nas wszystkich, społeczeństwo i pielęgniarki przed diabelską alternatywą. Stajemy przed wyborem, w którym albo:
– głosujemy za podwyżką podatku, dla najbogatszych i pielęgniarki i lekarze dostaną wyższe wynagrodzenia, albo
– nie zgadzamy się na podwyżki podatków i służba zdrowia nie otrzyma wyższych wynagrodzeń.
Jest to alternatywa fałszywa, zawiera się w niej kłamliwe założenie, o tym, że zatrudnieni w ochronie zdrowia są biedni dlatego, że bogaci nie chcą na nich płacić.
I jest to oczywista nieprawda.

Ponadto, to moje paskudne archiwum zawiera jeszcze jedna ciekawostkę („Kontrateksty” 26.06.2007):

Zamieszczamy poniżej pismo, które w dniu dzisiejszym, 26 czerwca 2007, o godzinie 13-tej, zostało złożone w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście. Dwie godziny później premier zgodził się na spotkanie z pielęgniarkami.

Niezależny Magazyn Publicystów „Kontrateksty
Redakcja

Prokuratura Rejonowa
Warszawa Śródmieście

Powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa

Opierając się na informacjach otrzymanych za pośrednictwem mediów, powiadamiam, iż istnieje możliwość popełnienia przestępstwa nieludzkiego traktowania czterech pielęgniarek przebywających na terenie Urzędu Rady Ministrów.

Według docierających informacji, pielęgniarki te są pozbawiane snu (co godzina budzone), leżą na podłodze przykrywając się gazetami, uniemożliwiono dostarczenie im koców, czystej odzieży i środków czystości. Uniemożliwiano im przez długi czas kontakt telefoniczny ze światem zewnętrznym.

Takie traktowanie ludzi zabronione jest przez międzynarodowe konwencje praw człowieka, których Polska jest sygnatariuszem.

Zwracam się do Prokuratury o podjęcie czynności sprawdzających te informacje, ustalenie stanu faktycznego, a jeśli informacje te potwierdzą się, ustalenie sprawców i doprowadzenie do ich ukarania.

Krzysztof Łoziński

Redaktor Naczelny
Niezależnego Magazynu Publicystów „Kontrateksty”

Do wiadomości:

Rzecznik Praw Obywatelskich
Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Polska Agencja Prasowa
Redakcje gazet.

Odpowiedź prokuratury:
Odpowiedź prokuratury jest lakoniczna: „Robert Skawiński prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie po rozpoznaniu zawiadomienia Krzysztofa Łozińskiego dotyczącego […tu następuje wyliczenie okoliczności, o których informowałem…] tj. czynu z art. 191§1kk, na podstawie art. 305§1kpk, postanowił: odmówić wszczęcia śledztwa w przytoczonej sprawie.”

Koniec, kropka, żadnego uzasadnienia, czy wyjaśnienia.

Muszę tu wyjaśnić, że art. 191. § 1. brzmi: „Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″. Tak prokuratura zakwalifikowała postępowanie kogoś z kancelarii premiera wobec pielęgniarek.
Art. 305 §1 kpk mówi tylko, że prokurator ma prawo odmówić wszczęcia postępowania. Prokurator oczywiście nie ma obowiązku decyzji uzasadniać, ale to nie znaczy, że może ją podejmować „ot tak”, bez powodu. Postanowiłem więc sprawdzić, jaki był powód tej decyzji. Ponieważ, jak widać, od prokuratury się tego nie dowiem, zwróciłem się do Doroty Gardias, przewodniczącej OZZPiP z pytaniem o zainteresowanie prokuratury ich sprawą. Dowiedziałem się, że z paniami nikt z prokuratury nie rozmawiał, nikt ich nie przesłuchiwał. Wygląda więc na to, że prokuratura nie starała się ustalić faktów, lub zadowoliła się wyjaśnieniami tylko strony rządowej. Przypomnę tu, że kilka dni po wyjściu pielęgniarek z kancelarii premiera, rząd wydał „białą księgę”, czyli oświadczenie o tym, że traktował pielęgniarki dobrze. Nazwałem to wówczas w swoim komentarzu „instrukcją dla prokuratury, jaką prawdę ma ustalić”. Jak bowiem wytłumaczyć inaczej, po co wydano ten dokument?
Przypomnę jeszcze pewną kolejność zdarzeń: 26 czerwca, o godzinie 12-tej, przekazałem swoje pismo do wiadomości Rzecznikowi Praw Obywatelskich, dr. Januszowi Kochanowskiemu (kilka minut później złożyłem je w prokuraturze). Ok. godz. 13-tej Janusz Kochanowski udał się do Jarosława Kaczyńskiego. O godzinie 14-tej Jarosław Kaczyński niespodziewanie zmienił zdanie i zgodził się na spotkanie z pielęgniarkami. Wcześniej nazywał je „przestępcami, z którymi nie będzie rozmawiał”. Czyżby zmienił zdanie pod wpływem tego zawiadomienia?
Powstaje tu zasadnicze pytanie: dlaczego prokuratura odmówiła śledztwa? Teoretycznie powody mogą być dwa: 1. wydarzenie o którym zawiadomiono nie jest przestępstwem (ale jak widać jest, skoro prokurator przypisał mu artykuł kodeksu karnego); 2. po sprawdzeniu okazuje się że podane fakty są nieprawdziwe (ale wygląda na to, że prokurator okoliczności nie sprawdzał). Czyżby był powód trzeci – polecenie Zbigniewa Ziobro? Tego się zapewne nie dowiemy.
Krzysztof Łoziński

PS. Mój przyjaciel, prof. Waldemar J. Dziak, często powtarza: „Łoziński, ty nie umrzesz we własnym łóżku”. Zaczynam się zastanawiać, czy nie ma racji.
PS.1. Zastanawiające w tej sprawie jest to, że zarówno premierowi, jak i pielęgniarkom, bardzo zależy na tym, by sprawy nie drążyć. Musi być jakiś tego powód. Moja hipoteza jest taka: polecenie, by pielęgniarki bardzo źle traktować wydał albo sam premier, albo ktoś w rządzie bardzo wysoko postawiony. Śledztwo w tej sprawie może być dla obu stron negocjacji bardzo niewygodne. Ale to tylko hipoteza.
Wypada jeszcze dodać, że po pewnym czasie uzyskałem od prokuratury wyjaśnienie, jakie czynności sprawdzające przeprowadziła: ustalono nazwiska pielęgniarek strajkujących na terenie KPRM.

I to wszystko.

Jak już grzebiemy w archiwach to przypomnijmy jeszcze jedno:
7 lipca 2007 roku pisałem tak:
Czym dłużej trwa strajk służby zdrowia (lekarzy i pielęgniarek – szkoda, że oddzielnie), tym bardziej sytuacja staje się patowa. Rząd nie ma żadnego realnego pomysłu na rozwiązanie problemu, a jedyne skuteczne rozwiązanie uważa za „najbardziej sprzeczne z programem PiS”. Wniosek jest prosty: jeśli rząd nie umie rozwiązywać problemów, trzeba rozwiązać rząd.
[…]

Najbardziej szkodliwe dla reformy służby zdrowia są pomysły, że nie ma ona funkcjonować na zasadach normalnego rynku, tylko na jakiś innych. To tak, jakby ktoś chciał zbudować samolot głosząc, że nie mają w nim działać prawa fizyki od aerodynamiki poczynając. Tak samo jak ten samolot nie poleci w oparciu o ideologię, tak samo służba zdrowia w oparciu o ideologię nie będzie działać. Pomysł, że służba zdrowia musi być państwowa, jest równie nierealny jak próba latania bez skrzydeł i silnika. Ten pomysł nie sprawdził się nigdzie. W każdym kraju, w którym istnieją państwowe placówki służby zdrowia, są one droższe od prywatnych i oferują gorszy poziom usług. Tak zresztą jest w każdej dziedzinie, nie tylko w służbie zdrowia. Przedsiębiorstwa państwowe w każdej branży są gorsze i droższe od prywatnych.

Kompletną demagogią ze strony rządzących jest ciągłe pouczanie lekarzy o przysiędze Hipokratesa. Hipokrates mógł nie odmawiać nikomu pomocy, bo w jego czasach ta pomoc sprowadzała się głównie do pocieszania pacjenta, ziołolecznictwa i prostych zabiegów. Hipokrates nie musiał finansować tomografów komputerowych, inkubatorów i drogich operacji. Szkolenie lekarza też nie trwało wówczas 12 lat (studia + staż + specjalizacja).
Trzeba przestać okłamywać społeczeństwo, że prywatna służba zdrowia będzie płatna gotówką, że nie będą w niej działać ubezpieczenia. Wierutna bzdura. Już dziś działają w Polsce niepubliczne ZOZ-y funkcjonujące w oparciu o umowy z NFZ. Pacjent nie płaci w nich za wizyty, a lekarze i pielęgniarki dobrze zarabiają.
Prywatyzacja służby zdrowia jest też korzystna dla rządu, bo pretensje płacowe będą wówczas kierowane do właściciela, a nie do państwa. Rząd odczepi się od problemu.

Rządzący powinni zrozumieć, że nie ma innego wyjścia, jak kompleksowa reforma całego sytemu oparta na normalnych mechanizmach ekonomicznych. Jeśli tego nie zrozumieją, kryzys będzie tylko narastał, obejmował coraz szersze kręgi obywateli, aż wszyscy zrozumieją to, co napisałem na początku: jeśli rząd nie rozwiązuje problemów, to trzeba rozwiązać rząd.

Tyle w artykule z 2007 roku. A co mamy dziś? PiS po staremu plecie, że służba zdrowia powinna być tylko państwowa. Jarosław Kaczyński jawnie głosił w kampanii wyborczej, że trzeba zlikwidować NFZ, finansować służbę zdrowia z budżetu (jak za Gomułki), ale tylko państwową. Prywatne placówki mają być pełnopłatne, bo Prezes wszystkiego, co prywatne nie lubi. Od lat straszy wyborców prywatyzacją.

Stan na dziś jest taki: 95 procent placówek POZ (podstawowej opieki zdrowotnej) jest prywatne. Prywatne jest też ok. 60 procent gabinetów specjalistów. To, co chce zrobić PiS, to po prostu likwidacja większości placówek służby zdrowia, bo placówki prywatne pozbawione finansowania przez NFZ w większości zbankrutują, a społeczeństwo będzie miało wybór: albo leczenie herbatą i aspiryną w szpitalu państwowym, albo drogie, płatne z własnej kieszeni, leczenie prywatne. Oczywiście większości ludzi na takie leczenie prywatne nie będzie stać. Rząd na tym zyska, bo znacznie ograniczy wydatki na zdrowie (z czegoś trzeba wziąć na kasę na 500+). Całe społeczeństwo ma ponieść konsekwencje chorej fobii Prezesa nakazującej mu niszczyć wszystko, co prywatne.

W Polsce jest za mało lekarzy i pielęgniarek z prostego powodu: za mało zarabiają, a dużo pracują i łatwo znajdują pracę na lepszych warunkach za granicą. Tymczasem PiS od lat prowadzi nagonkę na lekarzy (pokaż lekarzu, co masz w garażu, lekarze w kamasze, itp.). Prezes w nieuctwie swoim nie rozumie, że płaca i praca podlegają, jak wszystko, prawu podaży i popytu. Nie ma znaczenia, czy lekarz zarabia dużo w porównaniu z murarzem, tylko czy zarabia wystarczająco dużo do tego, by opłacało mu się pracować w Polsce, a nie w Szwecji.

Obsesja Prezesa objawia się ciągłym szczuciem na kogoś, „bo zarabia dużo”. Dość osobliwa logika: co jest złe – to, że ktoś zarabia mało, czy to, że ktoś zarabia dużo. W normalnym świecie złe jest to, że ktoś zarabia mało, w świecie PiS-u, odwrotnie. To cała ich logika: jak biednemu Jasiowi pomóc? Bogatszemu Stasiowi zaszkodzić! Wszystkim po równo, wszystkim g…

Prezes ma jeszcze jeden pomysł: całkowitą wymianę kadr we wszystkich dziedzinach (w służbie zdrowia też). Po to rozwalono służbę cywilną. Nie będzie już konkursów, będzie jak za Gomułki – „nie matura, lecz chęć szczera”, to znaczy, że decydującym kryterium ma być lizusostwo wobec PiS. Mam w związku z tym pytanie: czy znacie Państwo przykład, by wymiana mądrych na głupich przyniosła pozytywne skutki?

 

  1. Niestety, słuszna sprawa obrony pielęgniarek, stała się tutaj nośnikiem infekcji neoliberalnej. Pan Łoziński zdołał skrytykować opodatkowanie najbogatszych i powiązać to z PiS, mimo że w rzeczywistości PiS zasłynął właśnie tym, że pomimo lewicowych obietnic realizuje zawsze koncepcje neoliberalo-konserwatywne. M.in. praktycznie zdemontował podatek progresywny w Polsce. Tak samo PiS jawnie głosi lewicowe projekta deprywatyzacji służby zdrowia i finansowania jej z budżetu, a potem (tak jak cała nasza klasa polityczna: SLD, PSL, PO i Nowoczesna), wspiera cichą prywatyzację. Już w tej chwili dostęp do służby zdrowia mają wyłącznie osoby, które godnie zarabiają, a takich jest coraz mniej. Upadek naszego kraju to już nie jest proroctwo science-fiction tylko pustynia rzeczywistości. Panie Łoziński: dyskusje na temat systemu podatkowego, finansowania służby zdrowia oraz stopnia i formy prywatyzacji to jest kwestia osobnych artykułów porównawczych i rzetelnej dyskusji – bardzo zresztą potrzebnych naszemu społeczeństwu. Zachęcam. Natomiast kwestia pielęgniarek wpisuje się w inny kontekst: państwo, kolejne rządy i cała jego klasa polityczna nie dopełniają swoich obowiązków ani wobec pielęgniarek ani wobec pacjentów ani wobec wielu innych grup i mniejszości, które składają się na ogromną część naszego społeczeństwa. Politycy działają wyłącznie we własnym interesie, a nasz realizują tylko w takim zakresie w jakim muszą – i nieustannie dążą do ograniczenia tego zakresu. W tym sensie PiS to po prostu kolejny stopień ewolucji, a kolejna władza będzie jeszcze gorsza, bez względu na frakcje.

  2. Krzysztof Łoziński says:

    @ Adam. Każdy z nas ma prawo mieć swoje poglądy. Ja się nie zgadzam z Pańskimi, Pan może nie zgadzać się z moimi. Z poglądami dyskutować nie będę, ale są jeszcze fakty. Pańskie zdania: “cała nasza klasa polityczna: SLD, PSL, PO i Nowoczesna), wspiera cichą prywatyzację. Już w tej chwili dostęp do służby zdrowia mają wyłącznie osoby, które godnie zarabiają, a takich jest coraz mniej” są nieprawdą w sferze faktów. Ogromna większość prywatnych placówek służby zdrowia działa na NFZ i pacjent nic nie płaci. Nie jest więc prawdą, że dostęp do niej “mają wyłącznie osoby, które godnie zarabiają”. Zarobki nie mają tu nic do rzeczy. Nie jest prawdą jest też, że osób godnie zarabiających jest “coraz mniej”. Według wszelkich danych, nie tylko GUS, ale i zagranicznych oraz niezależnych (CIA Factbook, MFW, Eurostat, BŚ, The Economist…) Jest dokładnie odwrotnie. Poziom życia w Polsce w ostatnich latach bardzo się podniósł. Od 2007 do 2015 roku płaca minimalna wzrosła o ok. 100% (dwukrotnie), płaca średnia o ponad 1000 zł, emerytury minimalne o ok. 60%. Dystans zarobków Polaków do obywateli takich krajów jak Niemcy, czy Francja, zmalał z ok. 65 % do ok. 33%. Możemy mieć różne poglądy ale nie głośmy propagandy, że Polska biednieje i i jest w ruinie. Bo nie jest.

    • Zgadzam się z Panem Krzysztofem. Opierajmy się na faktach i nie budujmy faktów na emocjach, bo to już nie fakty tylko interpretacja. Jest dokładnie tak jak pisze pan Krzysztof. Placówki sprywatyzowane funkcjonują na zasadzie kontraktowania z NFZ i ten kto opowiada brednie, że jest inaczej, albo nie wie, albo na użytek manipuluje. Nie dalej jak wczoraj umawiałem się do takiej właśnie placówki. Termin do chirurga dostałem na następny dzień. Bez protekcji, flaszki i pieniędzy w łapę. Ponadto mam styczność ze służbą zdrowia i obserwuję zdecydowany wzrost poziomu usług, dzięki właśnie prywatyzacji. Placówki zarządzane są sprawnie i nie generują długów. Zarządcy zależy na wysokim poziomie usług, bo uczestniczy w normalnych rynkowych warunkach, w walce o pacjenta. Jest to z korzyścią dla ludzi, gdyż sukcesywnie mogą liczyć na coraz to lepszą opiekę. Więc jak czytam brednie pana Adama, który z resztą nie pierwszy raz się popisuje, to ręce opadają mi do kostek.

      • I jeszcze. Pozwolę sobie na cytat. “Natomiast kwestia pielęgniarek wpisuje się w inny kontekst: państwo, kolejne rządy i cała jego klasa polityczna nie dopełniają swoich obowiązków ani wobec pielęgniarek ani wobec pacjentów ani wobec wielu innych grup i mniejszości, które składają się na ogromną część naszego społeczeństwa. Świetna diagnoza, która jedynie opisuje sytuację, a nie widać w niej nawet cienia myśli o przyszłości. Takie klasyczne zanurzanie się w mule państwowego dziadostwa. Drogi panie. Musi pan zrozumieć , że im więcej kontroli państwa tym więcej wypaczeń. To proste. Kontrola państwa to finansowanie przez państwo określonych sektorów życia. To kasa , do której nie jeden chciałby się dobrać i przy tym nic nie robić, a przede wszystkim nie ponosić odpowiedzialności . Służba zdrowia to idealny przykład. Oczywiście, rządzący mogliby zrobić więcej, ale przypomnę tylko jak PIS i nie tylko straszyli prywatną służbą zdrowia, podnosząc argumenty, że trzeba będzie za nią płacić. brednie , kłamstwa i debilizm polityczny. PRYWATNE PLACÓWKI KONTRAKTOWANE SA ZE SKŁADEK NFZ i każdy w równym stopniu ma do nich dostęp. Proszę to sobie raz na zawsze wbić do głowy. Pielęgniarki sa zatem ofiarą nierozwiązywanych problemów służby zdrowia i tkwieniem jej w czasach PRL. Cyt. “Upadek naszego kraju to już nie jest proroctwo science-fiction tylko pustynia rzeczywistości. To prawda. Ten upadek właśnie się odbywa. Proszę poczytać troche literatury faktu , a przynajmniej statystyki z ostatnich 10 lat. Pan Krzysztof już przytaczał.

    • Oto są fakty: by korzystać z usług placówki działającej na NFZ trzeba być ubezpieczonym i zarejestrowanym. By być ubezpieczonym trzeba mieć etat albo samozatrudnienie. Pierwsze jest coraz rzadziej doznawaną łaską, drugie jest kosztowne. Co do rejestracji, to kolejki i limit miejsc sprawiają, że niejednokrotnie osoby musiałyby zarejestrować się w placówce wielce odległej od miejsca zamieszkania. Dojazdy kosztują i zabierają czas. Co więcej – pacjenci niepłatni są de facto przyjmowani na innych zasadach niż płatni. Ludzie obdarzeni nieskończoną łaską etatu i tak nie mają czasu przesiadywać całymi dniami w kolejkach jak jakiś emeryta. Po prostu albo uiszczają albo muszą zrezygnować z korzystania z usług. Na tym polega cicha prywatyzacja. Najbardziej skandaliczny przykład to obowiązkowe badania bioderek u noworodków: zapisy są natychmiast po urodzeniu, a czas oczekiwania wynosi wiele miesięcy – mimo, że w tym wypadku nie można zwlekać z diagnozą i leczeniem. Dlatego rodzice zostają brutalnie zmuszeni do uiszczania pod szantażem, że dziecko zostanie kaleką. Każdy rodzic to wie, tego się nie da zakłamać. Takich patologii jest oczywiście znacznie więcej od kołyski aż po grób. W Polsce regularnie powtarzają się przypadki, że ludzie zdychają na trawnikach jak zwierzęta albo są obciążani niemożliwymi do spłaty kosztami leczenia – mimo że jest to sprzeczne z Konstytucją. To trafia do mediów: prasy, “Faktów”, “Wydarzeń”, tego nie da się już zakłamać. Przejdźmy teraz do tego co faktem ewidentnie nie jest: poziom życia w Polsce się nie podniósł. “Financial Times” pisał wręcz przeciwnie: o tym, że dane podane przez rząd Tuska na temat PKB były zmanipulowane, podobnie jak raportowany poziom inflacji. A pomiar poziomu życia dokonany m.in. przez wspomniany wyżej “The Economist” opiera się na wyliczeniu rzekomego PKB na mieszkańca, czyli średniej. Średnia rośnie bez względu na to czy rośnie majętność wszystkich, czy jednej uprzywilejowanej grupy, co jest typowe dla gospodarek kapitalistycznych. Nie mówi o rozkładzie dochodu ani przede wszystkim – majątku. Natomiast w dyskusji o nierównościach liczy się przede wszystkim to drugie, a tutaj wskaźniki dla Polski wyglądają źle. Dalej: płaca minimalna dotyczy osób pracujących na etatach, a jak już powiedziałem to coraz rzadziej spotykana łaska. Wzrost płacy minimalnej regulowany ustawowo, który pociąga za sobą wzrost emerytur prowadzi do akceleracji procesu prekaryzacji. Gdyby wzrost emerytur miał pokrycie we wpływach ze składek to by nie trzeba było podnosić wieku emerytalnego, czyż nie? Dodajmy też, że z prekaryzacją wiąże się fakt iż emerytura minimalna nie przysługuje osobie bez stosownej wysługi – co jest pogwałceniem Konstytucji. Dobrze Pan zrobił, że nie powołał się na wzrost średniej krajowej (którą zarabia może kilka procent Polaków), raporty płacowe GUS (oparte na badaniach etatowców w dużych organizacjach, mimo że 70% PKB jest generowane przez małe i średnie firmy czyli prekariat) albo dane GUS dotyczące bezrobocia rejestrowanego (zasiłek dotyczy tylko zwalnianych etatowców, inni jeśli nie pracują na czarno nie mają czego w pośredniakach szukać). Mógłby Pan zostać po prostu wyśmiany, bo ta propaganda już dawno została publicznie zdemaskowana i nawet słabo wykształceniu ludzie to rozumieją. Powinien Pan zrozumieć, że PiS może robić co chce, bo oni wcale nie muszą kłamać: wystarczy, że pokażą ludziom to co Pan tutaj napisał i wygraną mają w kieszeni.

        • Skończyły się argumenty, sięgamy po drwiny i ubliżanie? Właśnie zaprezentował Pan ten sam poziom co Kurski, Cymański czy Terlecki. Dla postronnej osoby nie ma tutaj żadnej różnicy, a co dopiero dla sympatyka PiS, którego KOD rzekomo usiłuje zjednać albo przekonać. Jak łatwo na Pana przykładzie będzie się teraz przekonywać, że KOD jest obłudny, że PiS mówi prawdę, a skoro nie ma różnicy, to po co się wysilać, chodzić na marsze i głosować w wyborach…? “Szanowny” Panie oni płacą grube pieniądze za takie akcje, a Pan robisz im przysługę za darmo.

      • cyt.”Oto są fakty: by korzystać z usług placówki działającej na NFZ trzeba być ubezpieczonym i zarejestrowanym. By być ubezpieczonym trzeba mieć etat albo samozatrudnienie. ” Adam. Zapomniałeś o jeszcze jednym istotnym fakcie. Można się zarejestrować jako bezrobotny. Świadczenia wówczas są zapewnione niezależnie czy masz prawo do zasiłku, czy nie. Aby to sprawdzić możesz wejść na stronę jakiegokolwiek urzędu pracy. Oczywiście w demokratycznym państwie nie można nikogo zmusić do rejestracji. Art 68 krp mówi o prawie do ochrony zdrowia. Nie ma natomiast obowiązku dla obywatela korzystania z równego dostępu do( w dużej mierze wątpliwej jakości) świadczeń zdrowotnych. Do ubezpieczenia zdrowotnego mają również dostęp dzieci. Wystarczy zgłoszenie opiekunów. Jak widzisz nie trzeba mieć etatu albo się samozatrudniać aby korzystać ze świadczeń, wystarczy się zarejestrować.

        • To nie jest fakt tylko mit. Urzędy Pracy działają w taki sposób by zniechęcać bezrobotnych do rejestracji, bo to pogarsza rządowe statystyki. Dlatego rejestracja bezrobotnego jest trudna i długo trwa, a świadczenia nie są wcale zapewniane od ręki. Procedura może trwać wiele tygodni bo wiąże się z sekwencją wystawania w kilku kolejkach, które bywają dłuższe niż godziny funkcjonowania Urzędu Pracy. Oznacza to, że ludzie często odchodzą z kwitkiem, szczególnie w okresie kiedy nie ma prac sezonowych. Wtedy koczowanie przed UP zaczyna się jeszcze przed świtem, a potem następuje brutalna walka na łokcie przed wejściem. Świadczenia zdrowotne (ale bez ubezpieczenia wypadkowego) odnawia się co miesiąc odstając w 2 kolejkach. Natomiast odebrać status jest bardzo łatwo: jest długa lista pretekstów, z których pierwszym jest… zarobek. Oznacza to, że bezrobotny ma wybór: albo będzie miał świadczenia zdrowotne i głodował, albo zarobi trochę pieniążków i zostanie pozbawiony statusu i prawa do opieki zdrowotnej. Z tego względu w UP nie pojawiają się bezrobotni, tylko pracujący na czarno oraz zwalniani etatowcy, którzy mają prawo do zasiłku. Prawdziwy bezrobotny ubezpiecza się na członka rodziny, o ile ma taką możliwość lub po prostu ryzykuje, żeby nie głodować.

          • Rozumiem, że powołujesz się na własne doświadczenia. Ja również na własne. Byłem bezrobotnym całkiem niedawni i to bez prawa do zasiłku. Rzeczywiście istnieje rygor zgłaszania się do urzędu, potwierdzam że kolejki bywają irytujące, natomiast nie demonizowałbym tej sytuacji. Niewygoda związana z procedurami jest warta poświęcenia kilku godzin, korzyść w razie konieczności skorzystania ze świadczeń niewspółmierna do tego poświęcenia, Przypominam, że takie samo świadczenie w razie korzystania z samozatrudnienia wynosi coś ponad 1000 zł ( nie jestem pewny ile dokładnie) Jeśli więc bezrobotni rezygnują z tego zabezpieczenia, to robią sobie krzywdę. Mogę zrozumieć różne aspekty wynikające z bezrobocia ( depresja, frustracja itp) ale tłumaczenie że stanie w kolejkach za darmowym świadczeniem jest świadectwem jakieś patologii do mnie nie przemawia. Sam wskazałeś inne patologiczne zjawiska ( praca na czarno+ darmowe świadczenia od tych demonizowanych etatowców) w pewnym sensie usprawiedliwiają niedogodności związane z rejestracją i statusem bezrobotnego jako takim. Możesz mi wierzyć lub nie, ale dla wiele osób, głównie mieszkańców ściany wschodniej praca na czarno + pobieranie zasiłku jest na trwale wpisana w sposób życia. Do tego stopnia, że propozycje pracy etatowej odrzucają dla zasady. Nie widzą też związku między płaceniem podatków a wypłacaniem przez państwo świadczenia. Mało tego. Spora część nie rozumie że praca na czarno nie gwarantuje emerytury. Edukacja pod tym względem jest dramatycznie niedostateczna. Ona też może tłumaczyć tych bezrobotnych którzy nie widzą sensu się rejestrować.

          • Wiesławie, Art 68 KRP mówi o obowiązku zapewnienia opieki zdrowotnej wszystkim Obywatelom oraz ich rodzinom, a nie o “prawie do ubiegania się o taką opiekę”. Ta różnica między moim faktem, a Twoją interpretacją, jest kosztowna: zabija ludzi. Idź na pogrzeb i powiedz, że ktoś demonizuje albo że zmarły miał pecha, że dostał zawału w kolejce w UP. Mów ludziom, którym naliczono koszt hospitalizacji w wysokości 20-krotności ich rocznych zarobków, że to wina ich bliskich, że nie dopełnili obowiązku rejestracji. Zapominasz kompletnie, że większość śmieciówkarzy nie zdaje sobie kompletnie sprawy z tego, że są wykluczeni z opieki zdrowotnej, bo przecież Konstytucja mówi jasno, że są objęci! Sednem tej dyskusji jest właśnie fakt, że KOD reprezentuje wybiórcze rozumienie Konstytucji i wypiera z świadomości każdy fakt jej nieprzestrzegania, który nie jest związany z przejmowaniem państwa przez PiS. “Wczoraj nie piłem herbaty, dzisiaj piję herbatę” powiedział Kijowski. Jutro znowu nie będzie pił herbaty?

          • Art. 68. 1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
            2.Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
            3.Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
            4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.
            5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.
            Oto co mówi konstytucja rp. Mówi wyraźnie o prawie obywatela do ochrony zdrowia. Państwo zobowiązane jest do zapewnienia RÓWNEGO dostępu do świadczeń niezależnie od sytuacji finansowej obywatela , a nie jak sugerujesz obowiązku zapewnienia opieki wszystkim jako takim. Szczegóły określa ustawa. Wiec proszę czytaj ze zrozumieniem. Równy dostęp jak zapewne wiesz może się ograniczyć do …żadnego!- nadal zachowuje własność- równy. Obywatel ma prawo do opieki i to jest słuszne, bo w przypadku obowiązku musielibyśmy np Świadkom Jehowy dokonywać transfuzji z pogwałceniem ich praw. Wybiórcze stosowanie konstytucji jest w/ g mojego rozeznanie twoja ocena tejże. Choć mogę być w błędzie. Zauważ jedno że kiedy PIS powołuje się na konstytucje dokonuje takiej samej manipulacji twierdząc że TK zobowiązany jest to procedowania w/g ustawy o TK, tymczasem w konstytucji jest tylko słowo ustawa. A wiedomo że sama konstytucja jest ustawą. No więc?

  3. A cóż innego prokuratorzyna podległy aparatczykowi partyjnemu Ziobrze mógłby odpisać. Nie różni się to niczym od stwierdzenia. Mam to w dupie, teraz rządzi aparat partyjny, a ja jestem po to aby wykonywać jego polecenia. Mam gdzieś paragrafy i dobro publiczne, a w nim dobro każdej jednostki. pan prokurator być może wymarzył sobie posadę kolejnego aparatczyka, tym razem z czasów PRL Piotrowskiego. panie prokuratorze, po takich działaniach ma pan awans w ręku. Gratulacje

    • Myślę, że za ten wpis nie będę miał pobudki o 5:00. Oni dobrze wiedzą kim są.Nie szanują siebie i innych.Można zatem pluć, bo i tak, to tylko deszcz pada.No chyba , że będzie inaczej to wtedy wszyscy się dowiedzą;)

  4. Korzystałem z prywatnego szpitala w ramach NFZ i mogę potwierdzić że usługa była darmowa, a warunki pobytu znacznie lepsze od publicznych placówek służby zdrowia. Pielęgniarki wykonywały swoją pracę profesjonalnie, ich średnia wieku poniżej 40 lat. W czasie zmiany wielokrotnie odwiedzały każdego z pacjentów i nie zawsze tylko po to aby podać leki. Czasem pytały o samopoczucie, albo rozwiewały wątpliwości dotyczące procedur medycznych albo koniecznych badań. W tamtym szpitalu czułem się podmiotem, a nie przedmiotem. Z diagnozą Krzysztofa się zgadzam. Rozszerzyłbym ją jeszcze na górnictwo i edukację. Rola państwa powinna być jedynie kontrolna.

    • czy ten szpital prywatny prowadzi rowniez diagnostyke i lecznie pacjentow o profilu hematologiczny i geriatrycznym czy tylko tylko tzw. chirurgie jednego dnia. czy ten prywatny szpital ma oddzial pediatryczny i typowo internistyczny (nie kardiologiczny)- jak dlugo byles hospitalizowany-dlaczego o to pytam boduza czesc szpitali prywatnych dziala w oparciu o wysoka wycene procedur specjalistycznych reszte powierzajac innym placowka.

      • Z tego co się zorientowałem, szpital ( nie podaję nazwy z wiadomych względów) miał wtedy podpisaną umowę z NFZ na kardiologię i chirurgię. I to jeśli chodzi o fakty, tyle co mogę dodać. Szpital zresztą był nowy i miał aspirację do większej ilości świadczeń na rzecz NFZ. Hospitalizowany byłem trzy dni. Dłuższy okres hospitalizacji, przy tej procedurze musiałbym opłacać z własnej kieszeni i na własną prośbę. Ale z tego co się orientuję w publicznej służbie zdrowia obowiązują podobne długości pobytu. Dodatkowo mam wrażenie,że szpitale publiczne robią wszystko aby pobyt był dłuższy, a tym samym duża część publicznych pieniędzy idzie na opłacanie pobytu pacjenta a nie czynności medyczne. Mama dostała wezwanie do szpitala w piątek i przez cały weekend leżała na oddziale bez jakichkolwiek zabiegów. Ten został przeprowadzony w poniedziałek i po dwóch godzinach od zabiegu dostała wypis.

        • hallo 🙂 nie chodzi lo mi o nazwe szpitala, ty<lko wlasnie o to co napisales- bo krotkoterminowe procedury- tzw. krotki pobyt pacjenta a dodatkowo zdefiniowany Kardiologia lub chirurgia sa procedurami wysoko platnymi ,niestety procedury internistyczne, hematologiczne pediatryczne geriatryczne czyli tam gdzie czas hospitalizacji pacjenta jest dluzszy leczenie drozej kosztuje

          -Taki "banalny" ale tylko z pozoru przyklad gdyz w obu sytuacjach chodzi o zagrozenie zycia

          – pacjent z duza stenoza (zwezeniem) naczyn krwionosnych ktore odzywiaja serce a ich zamkniecie grozi zawalem- leczenie to m.in. angioplastyka (procedury ktore nie sa objete limitami NFZ) i lecznie pozabiegowe jest kilkudniowe
          – pacjent z obrzekiem pluc ,takze z zawalem nieste z niemoznoscia zalozenia stentu dodatkowo obciazony jeszcze kilkom innymi chorobami- lecznie wielodniowe nawet kilkutygodniowe do tego leki leki leki i czekanie na poprawe na stabilizacje

          wielu prywatnym placowkim oplaca sie partycypowac tylko w wysoko platnych procedurach inne zpychajacj na barki publicznej sl. zdrowia.

          cyt. mam wrażenie,że szpitale publiczne robią wszystko aby pobyt był dłuższy to sie moze zdarzyc i jest to naganne, dla pewnej przejrzystosc wiele osob chwali System opieki zachodnie i to Prawda bo jest za co ale wiem ze to co napisales : mam wrażenie,że szpitale publiczne robią wszystko aby pobyt był dłuższy – rowniez na zachodzie mniej czy bardziej potrafi byc praktyka

          trzeba sobie jasno powiedziec nie ma idealnego systemu opieki zdrowotnej na swiecie, nie ma takiego systemu ktory ww 100 % byl bezplatny i w 100% swiadczyl pelnie procedur medycznych
          niestety to wszystko kosztuje czy to w postaci obowz. skladem czy tez dodatkowego ubezp.

          w Niemczech obok panstwoych kas jest cala grupa prywatnych- roznia sie wys. skladek tudziez standartem uslug i pakietam
          w Szwajcarii sa tylko prywatne kasy. panstwowe placowki czesciowo finsowane przez gminy i kasy a wiekszosc leczenia oparta na pryw. sluzbie zdrowia
          – we Francji funkcjonuje panstwowe ubezpieczenie i do tego dodatkowe prywatne

          • Oczywiście słyszałem o placówkach prywatnych, że wolą się”specjalizować” w wysokopłatnych procedurach. Z punktu widzenia biznesowego to zrozumiałe, tym bardziej że istnieje alternatywa w postaci publicznej służby zdrowia. Ta jednak nawet przy tych samych procedurach wystawia podatnikowi rachunki na usługi pozamedyczne. Przykład z rodziny: Endoproteza stawu biodrowego lewa strona szpital publiczny. Czas oczekiwania na zabieg- półtora roku ( wynik rewelacyjny jak na standardy)- Trzy przyjęcia do szpitala na pobyty trzydniowe i trzy wypisy bez zabiegu. Podawanie dat zabiegu i ich odwoływanie bodaj czterokrotne. Pobyt z zabiegiem trzy tygodnie. Nie będę wdawał się w szczegóły pobytu bo zasługują jedynie na niepochlebne słowa. rok później- endoproteza stawu biodrowego prawa strona- szpital prywatny w ramach NFZ. Badania w systemie dojazdowym – raz jeden. Po tygodniu zabieg z tygodniowym pobytem. Nie jestem specem od anatomii i procedur ale wydaje mi się że finansowo, endoproteza prawej i lewej strony wychodzi podobnie ( prawa strona była w gorszym stanie).W/g mnie ten przypadek najdobitniej obrazuje różnicę.
            Z moich obserwacji wynika że wszelkie państwowe instytucje są drogie i niewydolne. To worki bez dna pochłaniające każdą kwotę pieniędzy bez jakiejkolwiek poprawy świadczonych usług. Dotyczy to górnictwa, fatalnej edukacji służby zdrowia a nawet policji i wojska. świat nie znosi próżni. A monopol państwowy taką próżnię wytwarza z opłakanym skutkiem dla idei jaka mu z racji kompetencyjnej przyświeca. Jeśli mamy dzieci, to opłacamy korepetycje choć edukacja jest bezpłatna. Dokupujemy ( o ile nas stać) ubezpieczenia zdrowotne, by choć potencjalnie zwiększyć szansę szybkiego dostępu do usług medycznych. Tym samym podatnicy płacą za tych, z różnych powodów, niepłacących aby samemu jeszcze raz z własnej kieszeni finansować zaspakajanie potrzeb.
            Jestem za prywatyzacją. Służby Zdrowia, Edukacji Bony edukacyjne w rękach rodziców z podatków), górnictwa i wszędzie tam gdzie pieniądze z podatków można wydawać mądrzej rozsądniej i lepszym skutkiem.
            Tak na marginesie. To nie jest krytyczne spojrzenie na lekarzy, pielęgniarki, nauczycieli czy górników. Lecz na stary przeżarty nepotyzmem, korupcją, nieudolnością itd system.

  5. Prezes ma jeszcze jeden pomysł: całkowitą wymianę kadr we wszystkich dziedzinach (w służbie zdrowia też).
    a moze p.Lozinski przytoczyc zrodlo odnosnie tej wymiany kadr w sluzbie zdrowia- ciekawa teza tylko czy aby nie ma na celu podgrzania atmosfery, chcialbym zwrocic uwage odnosnie strajku pielegniarek- w pogotowiu strajkowym sa od grudnia 2014 otrzymujac w miedzyczasie podwyzki, to ze MZ nie pojawil sie na poczatku u pielegniarek nie znaczy ze nie wiedzial czy nie byl informowany od poczatku np. przez dyrekcje CZD, czy tez przez swoich pracownikow resortu bedacych na miejscu- trudno tez oczekiwac ze w przypadku sporow finansowych to Minister (obojetnie jakiego resortu) regulowal sprawy placowe , niech nie demonizuje Pan sytuacji- pierwszego czerwca wieczorem pieleniraki mowily ze oprocz jednego spornego punktu wszystkie inne byly omowione i dogadane a z uwagi na pozno pore rozmowy zostaly przelozone na nastepny dzien.2 czerwca zwrot raptem o 180

    pisze Pan
    Pan Minister nie był sam. Towarzyszył mu zastępca, pan Bydłoń. Ten pan wygłosił tyradę, o tym jak to pielęgniarki wspaniale zarabiają – od 5 do 9 tysięcy brutto, a jeszcze mają prace dodatkowe – czy moze Pan okreslic w jakim okresie bo to znowu wprowadza dezinformacje gdyz pan Bydłoń pracowal za PO za Arlukowicza i Zembale i za czasow prof. Religi i byl Dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego obecnie jest p. Wasakiewicz – sa w medycynie pewne procedury ktorych warto przestrzegac.
    problemy obecnego strajku nie sa problemami tego rzadu ale wieloletnich zaniedban-co nie stalo na przeszkodzie by krolik i jego znajomi nie korzystali ze swiadczen na zasadzie kumplostwa ,
    nie wspomnial Pan o pewnym Lobby medycznym ktore jednak prezz wiele lat forowalo wlasne interesy, nie wspomnial Pan o pewnej innej patologii polskiej medycyn (teraz juz mniej) kiedy panstwowy sprzet skrzetnie byl wykorzystywany do prywatnych celow- szkoda ze poprzednie rzady tego problemu nie rozwialy. Pisze Pan o pelnej prywatyzacji swiadczen na jaki wzor- polski- amerykanski czy szwajcarski- jest Pan pewien ze w ramach niskiej skladki otrzyma Pan wszystko i gratis o cieniach prywatyzacyjnych ochrony zdrowia tez warto pisac- z pozdr.

  6. Nie zgadzam sięz p. Adamem, tak jak bym słuchała opowieści o innym kraju, “ludzie leżą na trawnikach i zdychają jak zwierzęta” gdzie pan to widział i co, nic pan nie zareagował?Mogę się zgodzić z jakimś sporadycznym incydentem, nietety jako społeczeństwo nie wyleczyliśmy się jeszcze z choroby alkoholowej i takie przypadki mogą się zdarzać. A jeśli chodzi o leczenie, to moja mama od lat korzysta z bezpłatnego leczenia lekarza rodzinnego w prywatnej placówce, która ma umowę z NFZ, a ja potrzebowałam specjalistycznego zabiegu neurochirurga i pobytu w szpitalu i takie leczenie też otrzymałam z NFZ, więc nie mogę się zgodzić z tym co pisze p.Adam, aczkolwiek uważam, że zawsze wszystko można robić lepiej niż jest, ale nie wylewać przysłowiowego dziecka z kąpielą.

  7. Mówiąc o ludziach konających na trawnikach mam na myśli liczne i cyklicznie powtarzające się w Polsce sytuacje, gdzie do osoby, zazwyczaj młodej (lub jej dziecka), wzywane jest pogotowie. Po czym odbywa wycieczkę karetką po szpitalach, gdzie okazuje się, że nie można jej przyjąć bo nie ma miejsc albo zdiagnozować bo nie ma sprzętu albo po prostu nie jest ona ubezpieczona i “nie należy się”. Wtedy oferuje się alternatywę: uiszczaj albo zdychaj. Koszta są jednak olbrzymie. W rezultacie nierzadko następuje rozładowanie karetki na najbliższy trawnik gdzie podczłowiek umiera. Tekst o życiu w innym kraju jest zaiste paradny: na system składamy się wszyscy ale korzystają z niego tylko uprzywilejowani. Jest to tak jaskrawa niesprawiedliwość i naturalnie niezgodne z Konstytucją ale jak długo uprzywilejowani mają większość to usiłują tego nie widzieć: wmawiają sobie, że to dotyka patologii, narkomanów i alkoholików, mimo że może dotknąć każdego kogo nie stać na prywatną opiekę zdrowotną. Dzisiaj przyjęli Ciebie, jutro nie przyjmą Twojej córki i skończy się poezja śpiewana i pikniki KOD. KOD ma to gdzieś i dlatego nie przekonuje ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up