Motyl Wolności

Motyl Wolności
Czerwiec 4, 2016 Mateusz Kijowski
Mateusz Kijowski

Wolność jest jak wirus. Kto ją wpuścił do swojego serca, nie wyleczy się nigdy. Ale są też ludzie, którzy nie mogą się zarazić. Miejsce wolności zajął w ich sercach inny wirus. A może to ukłucie kryształem lodu?

Kiedy w Amazonii motyl machnie skrzydłem, za jakiś czas w Japonii może być trzęsienie ziemi. Kiedy w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Olsztynie, Lubinie, Bydgoszczy, Tucholi, Szczecinie, Łomży, Zamościu, Bielsku-Białej, Elblągu, Ełku, Kędzierzynie-Koźlu, Płocku, Brzeszczach, Suwałkach, Białymstoku, Opolu, Kielcach, Radomiu, Toruniu, Augustowie czy dowolnym innym miejscu w Polsce pojawi się papierowy motyl wolności, może za jakiś czas w Polsce, albo i w całej Europie coś się wydarzy?

Czego nam brakuje? Możemy chodzić po ulicach. Możemy pisać w Internecie, co nam się podoba. Możemy wybrać, który kanał włączymy w telewizorze i dokąd pojedziemy na wakacje. Możemy urządzać marsze na ulicach miast – mamy wolność i demokrację! Czy potrzebny nam ten motyl wolności?

Pewnie trzeba by tutaj odwołać się do definicji wolności i demokracji. To ważne pojęcia, ale każdy i tak wie swoje… A naukowe spory daleko nas nie zaprowadzą. Zastanówmy się jednak, czego nam tak naprawdę brakuje. Bo skoro niewiele się zmieniło w naszym zewnętrznym życiu, to może i nie ma co narzekać?

A jednak brakuje. Robi się jakby coraz duszniej. Atmosfera gęstnieje. Każda kolejna decyzja realizująca „dobrą zmianę” jest odbierana jak zaciskająca się na szyi pętla. Tu przekaz medialny przestaje informować, a zaczyna siać nienawiść między obywatelami. Tam zaczyna się grzebanie w życiorysach i próby jawnego szantażowania osób zaufania publicznego, których niezawisłość powinna być oczywistością. Gdzie indziej do rangi bohaterów narodowych podnosi się ludzi, którzy więcej mieli na sumieniu pospolitych przestępstw, niż powodów do chwały.

Człowiek potrzebuje mieć w życiu jakiś punkt odniesienia, jakieś umocowanie, jednoznaczne kryteria i wyraziste zasady. Kiedy okazuje się, że dobro, prawda, uczciwość, sprawiedliwość, szacunek dla innych przestają być w cenie, państwo staje się folwarkiem. Kiedy jedynie lojalność wobec ekonoma daje korzyści, a główną osią sporu staje się to, kto załatwi sobie miejsce bliżej ucha przełożonego, przestają mieć znaczenie jakiekolwiek wartości, a liczy się jedynie skuteczność w wyścigu po konfitury.

27 lat temu Polacy przeżywali festiwal wolności. Odzyskaliśmy wolność i zaczęliśmy z radością budować własne państwo. Nasze marzenia zaczęły się spełniać. Spontanicznie tworzyliśmy Komitety Obywatelskie przy Lechu Wałęsie, rozklejaliśmy plakaty, roznosiliśmy ulotki, namawialiśmy, zachęcaliśmy… Chociaż właściwie mało kogo trzeba było przekonywać, bo po latach zniewolenia każdy doceniał wolność.

Po latach życia w wolnym kraju przestajemy zauważać wolność. Staje się jak powietrze. Dopóki jest, jest oczywistością. Dzisiaj tysiące ludzi gromadzi się, żeby świętować wolność. W Dzień Wolności i Praw Obywatelskich, nasze święto ustanowione uchwałą Sejmu RP 24 maja 2013 roku, jesteśmy coraz bardziej zatroskani o tę wolność. Coraz silniej czujemy realne zagrożenie dla każdego z nas. A jednak budzi się też w nas nadzieja.

Kolejne pokolenie może mieć swoje unikalne doświadczenie festiwalu wolności. Po latach 1968, 1980-81, 1989 teraz znowu podejmujemy walkę. I tylko od nas zależy, czy wolność zwycięży w nas. Czy pozostaniemy ludźmi wolnymi i niezależnymi, czy też poddamy się oficjalnej atmosferze wszechobecnych spisków i knowań. Czy zachowamy godność, czy raczej skoncentrujemy się na chwilowych korzyściach.

Niech motyl wolności, ten, który macha dzisiaj skrzydłem w wielu miastach Polski i świata, wywoła efekt motyla. Niech wolność zatacza coraz szersze kręgi. Niech żyje w nas. Bo kiedy państwo odbiera swoim obywatelom godność, tylko oni sami w sobie mogą zachować najważniejsze wartości. Bo nawet, kiedy nie opłaca się być przyzwoitym, to jednak warto.

Świętujmy dzisiaj wolność pamiętając o patronie Komitetu Obrony Demokracji, Władysławie Bartoszewskim, który nigdy nie miał wątpliwości, że trzeba się opowiedzieć po stronie tego, co najbardziej wartościowe. I pamiętajmy, że to nie rządy, reżimy czy armie zmieniają świat na lepsze, ale ludzie. Bo tylko ludzie mogą w sobie nosić to, co najważniejsze.

Niech wolność żyje w nas!

 

  1. Kilka lat temu przestałam prenumerować “Politykę”. I zachłysnęłam się wolnością! Najpierw trochę trwało odtruwanie głowy ale potem-mogłam swobodnie myśleć, zgłębiać, porównywać i wybierać idee, które wydały mi się najtrafniejsze i najbliższe prawdy. Samodzielne, myślenie. Tak, to jest ów motyl wolności. Niech będzie w nas!

    • Nawet istniało w historii paru ludzi co samodzielnie myślało. Bardzo niewielu. Niestety my do nich nie należymy. To wymaga wiele roboty. A nie tylko nie czytania Polityki czy czego innego.

  2. Wojciech Ściesiński says:

    Proponuję wydrukować naklejki z Motylem Wolności. Oznakujmy nasze samochody, pokażmy ilu nas jest!
    Naklejki mogłyby być rozprowadzane jako cegiełki na działania KOD.

    • Dla dzieci są naklejki. Kupcie sobie i naklejajcie. Dla dziecinnych ludzi są naklejki.
      Nic nie zrobiliście i nie chcecie zrobić. Robicie identycznie jak PIS. Pozostaje nadzieja że demokracja po cichu jakoś wbrew waszemu silnemu oporowi wleje się do Polski przez otwarte granice i internet. Ale to będzie wbrew wam. Bo co wspólnego mają te wasze pochody z demokracją? Tyle co PIS z katolicyzmem. NIC.

  3. Marsz dla Wolności był dla mnie osobiście ważnym wydarzeniem, zwłaszcza, że wzbudził tyle wspomnień z tego ważnego dnia 1989 roku. Tym bardziej udeżyły mnie dwie, może błahe sprawy, ale dla mnie istotne. Pierwsza to traktowanie polityków jak święte krowy w czasie marszu (i poprzednich marszów również), a zwykłch ludzi – uczestników i zwolenników KOD jak kogoś mało istotnego. Nigdy nie poproszono kogoś z tlumu zwolenników na trybunę, żeby choć przez minutę mógł powiedzieć coś od siebie. Za to tyrrady polityków mamy stale. No i dlaczego idą zawsze z przodu a nie z ludźmi? Druga sprawa to zachowanie służby porządkowej KOD. Proszę zwrócić uwagę na to jakich ludzi się dobiera do nich, bo świadzą one o organizacji. Nie mogą to bać ludzie zachowujący się grubiańsko wobec uczestników. Różne są sytuacje, ale chyba kultura osobista obowzuje. A może już nie?

  4. Władysław Bartoszewski… Pamiętam jak peockie spoty wyborcze z jego udziałem były wrzucane na pirackie portale, z których cała młoda Polska streamowała seriale i filmy. Młodzi ludzie, których ze śmieciowych pensji nie stać było na płyty DVD, kochali Bartoszewskiego, to fakt. Tak peocja wygrała drugie wybory z rzędu – głosami tych właśnie ludzi. A potem nienawistnie uderzyła w nich ACTA, potajemnie szykowaną ustawą, która miała odciąć niemajętnych od kultury. Najprawdopodobniej w zamian za wziątki od megakorporacji. Oto szczyt peockiego cynizmu. Dlatego nie powiedziałbym, że Bartoszewski zawsze wybierał to co najwartościowsze. Jego największym błędem było wspieranie peocji, która potraktowała go instrumentalnie. Oby KOD nie poszedł w ślady patrona, redukując się do atrapy ruchu, służącej Powrotowi Króla – Donalda Odnowiciela. W dniu takiej kompromitacji skończyłaby się w Polsce demokracja.

    • Kto kochał Bartoszewskiego? Gdzie? Nie przypominam sobie. Na Bartoszewskim to nigdzie nie zajedziecie. Na idolach dawnych wy na pewno ani kroku nie zrobicie.

  5. Proponuje zeby zmienis godlo panstwowe na smolocik w aureolce. Uchwalimy 4 IV nadswietem panstwowym. Ruszy sprzedaz medalikow cudownych z samolocikiem. Ile to kasy bydzie.

  6. Nie ma żadnej demokracji, nawet w zamysłach polityków. Demokracji mają kawałek politycy. Bo mogą się od oka kłócić a i tak zawsze mają dużo kasy z tego co jawnie pieprzą.
    Naród żyje w brutalnym mobbingu. Efekt jest taki że zapełniają się cmentarze ludźmi w wieku 25-35 lat. Politycy myślą o demokracji dla siebie, nie dla ludzi. W dodatku tak bardzo zajęci są mobbingiem i wymuszeniami że nie mają czasu dbać w najmniejszym stopniu o to co głoszą. I głoszą porażające brednie. A przechodzi to dlatego że naród polski to naród ślepych wyznawców różnych “wodzów”. Logika i prawda się nie liczy. Liczy się że tego trzeba popierać.
    Przykład demokracji taki żeby go się dało zrozumieć dla kazdego Polaka. Dwóch się spotyka. “ja mam 9 złotych. Flaszka kosztuje 18 zł. Dołóż 9 i wypijemy se flaszkę. Odmierzymy linijką, ty wypijesz ćwiartkę i ja. I tak to nie mając środków na flaszkę kazdy z osobna, mogą wypić flaszkę bo się po równo złożyli. Cud prawdziwy. W sklepie nie dają na bórg a tu bez pełnej kasy idzie wypić.
    Natomiast politycy proponują inną “demokrację”. Daj nam na flaszkę, to jak wygramy to ci odstawimy dwie flaszki. No, ale przegracie. Bo głupio robicie. Ależ wygramy, a co chcecie żeby tamci wygrali? A no nie chcemy (ale wu też nie bardzo chcemy żebyście wygrali a zresztą i tak przegracie). No to dawajcie flaszkę bo i tak musicie komuś dać. Albo dacie nam albo im, a jak wcale nie dacie nikomu to wam nikt nie odstawi dwóch flaszek. Ryzykujcie. No i naród wpadł na pomysł że cóż, flaszka nie majatek, zobaczymy co się będzie działo. Za taką hecę warto dać flaszkę. I raz jednym raz drugim, systematycznie i konsekwentnie dają.
    No, ale jedni wpadli na pomysł żeby tylko im dawać , więc mówią. Daj nam na flaszkę, masz tu dropsy, a jutro dostaniesz jeszcze dwie krówki. Zobacz, tamci chcą flaszkę i nie dają dropsów i krówek. To chyba lepiej chociaż dropsy i krówki dostać. A skąd macie na te dropsy i krówki? A no, pożyczkę wzięliśmy i teraz sprzedamy flaszkę za 17 zł, i zapłacimy za dropsa 1 zł i dwie krówki 50 gr. A to my se nie możemy zamiast wam dać flaszkę sobie kupić dropsa i krówki? Możecie, ale wtedy i tak będziemy jak zawsze chcieli od was na flaszkę i oni też. A tak to wy macie dropsa i krówki, a my jako że lepsi jesteśmy od nich, będziemy zawsze od was dostawać na flaszkę. I wtedy my będziemy silniejsi to wtedy macie szansę dostać dwa dropsy i trzy krówki a później odstawimy wam flaszki i dokupimy jeszcze. A skąd weźmiecie? Skoro te dropsy i krówki są z pożyczki wyrównanej ze sprzedaży naszych flaszek? A no, rozpędzi się gospodarkę. Jak, skoro tylko flaszki i dropsy i krówki istnieją ? Skąd się weźmie nadmiar, zysk. A no, weźmiemy dotację z Unii. Z unii? Ależ oni nie dadzą. I tak dalej.
    A wy? Oprócz tego że chcecie na flaszę, to co macie w zamian? To, że mamy im nie dawać? Musicie cos wymyślić ekstra, żeby ten system poprawić jakoś. Bartoszewskim tego nie załatwicie. Demokracja to nie prawo wypowiedzi jedynie. Internet wystarczy. Nie trza demokracji. Sami se damy prawo wypowiedzi. Tylko jeszcze trzeba mieć CO mówić. Tak, pierwsze to trzeba mieć co mówić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up