Ja ci, k…, dam Belmonda!

Piknik Wolności w Chicago
Czerwiec 8, 2016 Jacek Sut

Misja Zbigniewa Ziobry, którego nie wiem jak tytułować, bowiem jest prokuratorem i posłem jednocześnie, a ponoć tych funkcji łączyć nie można, przypomina mi działania pijanego czekisty. Wszystko mu wolno, za nic nie odpowiada, a władzę nad innymi realizuje i demonstruje odbierając albo niszcząc innym wszystko, co cenią i na czym im zależy. Tylko z tego powodu, że to dla nich istotne.

Jacek Sut

Wpisuje się to w całą mechanikę „dobrej zmiany”. Napędzana osobistą frustracją posła Kaczyńskiego wielokierunkowa zemsta na przeciwnikach politycznych, autorytetach i narodzie wypełnia się dewastacją każdego, zauważonego przez władzę, elementu stabilnej i sprawnej struktury państwa. Z definicji po pierwsze nic, co było przed PiS nie mogło działać właściwie. Wszak przejęli Polskę w ruinie. Zgodnie z logiką czekisty zatem, to, co działało, działało z powodów podejrzanych i wrogich pobudek lub zwyczajnie było przykrywką dla zdrady. Tyle kupuje „ciemny lud”. Po drugie, cyniczne i świadome karmienie resentymentów świetnie się nowej władzy przysługuje, rewelacyjnie się też udaje, co by wskazywało na doskonałe wyczucie apetytów miernoty lub wręcz ścisłe z nią utożsamienie obecnych władz.

Trudno zamknąć ludziom usta, jeszcze trudniej, a na pewno ryzykowniej, unieważnić ich biografie. PiS-owska wierchuszka, na czele z posłem K., jest absolutnie naga w oczach prawdziwej inteligencji, ludzi o szerokim światopoglądzie, obytych i światłych. Panowie Ziobro, Kaczyński, Brudziński, Błaszczak, Kuchciński oraz, co pikantniejsze, czołowe fajterki PiS-u biegają bez ubrania wymachując narządami w pornograficznym tańcu głupoty, chamstwa, arogancji, wściekłości i gwałtu. Jedynym sposobem na przerwanie tego spektaklu jest z perspektywy jego aktorów… pozbycie się widowni. Zastąpi się ją skorą do uciech i żądną orgii czernią. To mechanizm stary jak świat; miernota i żałość mają się dobrze, dopóki nie spotkają się z lustrem, bowiem w środku są świadome swojej małości, zawinionej ułomności i nikczemnych intencji. Sytuacja, w której obok nich istnieją ludzie, którzy ich widzą powoduje, że oni sami siebie ujrzeć mogą, co wprawia ich w przerażenie i dręczy ich skarlałe sumienia. Skrucha i mozolny marsz ku poprawie w pokorze nie wchodzą w grę. Trzeba usunąć, a najlepiej unieważnić, uczynić nieistniejącymi tych, którzy ich nagość widzą. To oczywiście w pierwszym rzędzie odwet za to, co mówią i jak się zachowują, ale w drugim chodzi o gwarancję dawaną „ludowi”, że cokolwiek uczyni, to nie spotka na swej drodze nikogo, przez kogo ujrzy prawdę o swoich czynach. W ten pokrętny sposób władza legitymizuje zło i chroni sumienia swych żołnierzy.

Roman Polański świetnie się do takiej operacji nadaje. Zna go cały świat, cenią go autorytety, nagradzają szacowne gremia, jego filmy oglądają setki milionów ludzi, zachwycając się i wzruszając. Chociaż Polański politycznie się nie wychylił, to zagraża czekistom z PiS-u już samym swoim istnieniem. Uwiera ich świadomość, że w oczach takiego człowieka są goli i brzydcy. Dewastuje ich myśl, że być może tacy są w istocie. Tłuką więc termometr, a lekarza wysyłają do sztolni. Dodatkowo jest to nośne medialnie, więc staje się słyszalnym dla współbraci w nagości sygnałem: „Wy jesteście solą, a jeśli macie wątpliwości, to pozbądźmy się wszystkich, którzy widzą, że jest inaczej i mogliby to głośno powiedzieć”.

Pod nóż już poszli wszyscy przywódcy solidarnościowego zrywu. Głównie dlatego, że żaden nie był w stanie potwierdzić wybitnej w nim roli braci K. Trzeba było ich więc unieważnić, wmówić „ludowi”, że wszystko się mu tylko wydawało. A skoro tak, to po historii zostaje puste miejsce, które bezkarnie można wypełnić na nowo. Bezpardonowe ataki na Krystynę Jandę, Macieja i Jerzego Stuhrów, profesorów, rektorów, sędziów, pisarzy, muzyków i każdego, kto nie wykonał upokarzającego, wiernopoddańczego gestu lub odrzucił (choćby najbłahszy) gest „przyjaźni” od nowej władzy mają na celu ich eliminację z życia, a przede wszystkim przestrzeni publicznej. Jeśli nie udaje się to fizycznie, bo wciąż grają, piszą, mówią i tworzą, jeśli nie udaje się przemienić ich w błaznów, to rozstawmy wokół nich cyrk. Dla niewtajemniczonych, cyrk to przenośny namiot. Można więc go rozpinać to tu, to tam. Zwijać w razie potrzeby i stawiać pod osłoną nocy znienacka. Najpierw stanął nad Trybunałem Konstytucyjnym, potem pojawił się w Janowie Podlaskim, teraz wisi nad prokuraturą. Wszędzie, gdzie się pojawia, w nawias brane są dotychczasowe reguły, bo rządzą lub podstawiają nogi clowni. Potem namiot znika, clowni nurkują w kulisach i pojawia się emisariusz siły naprawczej. Często z resztkami szminki na niedomytej twarzy.

Być może jednak prawda jest bardziej okrutna. Clownada Ziobry, który jedną ręką wypuszcza na wolność stadionowego bandytę, a drugą oskarżycielsko wskazuje na Polańskiego ma wytworzyć wrażenie, że „prawdziwi Polacy” (czyli wyłącznie ci, którzy popierają obecną władzę) mogą liczyć na przywileje, a były emigrant i Żyd ma się czego bać – choćby dlatego, że jest tym, kim jest. Wszystko to w myśl strategii (parafrazując powiedzenie prof. Staniszkis) ośmielania lumpiarstwa, które chętnie zakłada szaliki i wymachuje racami na faszystowskich wiecach. Władza nie musi siać strachu, wystarczy, że zezwoli na przemoc na ulicach i zainspiruje nagonkę na artystów i inteligencję. Już teraz Przemysław Wojcieszek próbując wystawić swoją najnowszą sztukę słyszy od dyrektorów teatrów bojaźliwe tłumaczenia, że nie mogą na to u siebie pozwolić, ponieważ nie dostaną pieniędzy na działalność, bo na spektaklu ktoś czymś rzuci w aktora, albo przyjdzie ONR i potłucze gabloty.

Próbujemy z obecną władzą rozmawiać kulturalnie, ale to tylko ją rozśmiesza. Wiedzą, że ostentacyjna, pornograficzna aberracja ludzi inteligentnych onieśmiela. Być może trzeba wdrożyć powiedzenie Jeana Paula Sartre’a: „Pogłaszcz chama, to cię kopnie, kopnij chama, to cię pogłaszcze” w życie?
Może trzeba zapowiedzieć ministrowi Ziobro, że jego czyny będą sądzone według reguł, które właśnie tworzy? Myślę, że to również go rozbawi, gdyż nikt z obecnej większości parlamentarnej nie zakłada oddania władzy dobrowolnie, a do otwartego konfliktu KOD przecież nie dopuści. Gawiedź się za to cieszy, gdy w cyrku gość w garniturze dostaje kopniaka, albo gdy sędzia dostaje tortem i to jej rekompensuje ewentualne niedogodności oraz dostarcza grupowego rechotu.

Kiedy się ockną nie będą mieli do kogo się zwrócić, bo prawdziwe autorytety będą ośmieszone, a fałszywe na pasku władzy; pojawią się pretensje i żale. Tymi uczuciami będzie można manipulować jeszcze skuteczniej niż mściwą satysfakcją z maczania w smole i pierzu. Właśnie do tego potrzebny jest cały ten cyrk z Polańskim, Arabskim, Sikorskim i Applebaum, Wałęsą i rocznicą Okrągłego Stołu, którą prezydent spędza za granicą. Obecnie rządzący są jak ginekolog z dowcipu o pani, która chciała mieć dziecko „z probówki” i wyraziła życzenie, by był to koniecznie chłopiec, w dodatku podobny do Belmonda. Ginekolog wszystko spisał, pacjentkę uśpił, a potem rozpinając spodnie rzekł: „Ja ci, k…, dam Belmonda!” W tej analogii tą panią są wyborcy PiS, ginekologiem PiS, a Belmonda nikt już nie pamięta.

  1. Trudno się nie zgodzić. Dawanie pałą rozbójnika w łeb, wszelkim przejawom rozumu i sprzeciwu jest krwią partii Kaczyńskiego, która nosi tlen i wszelkie produkty odżywcze w postaci: sfingowanej walki ideologicznej, troski o naród, kościół – tak potrzebny wszystkim, dobra rodziny (500 -), opluwania ludzi, czystek w instytucjach , począwszy od prokuratury i mediów, bo z sądami trochę trudniej, ustaw, na pierwszy rzut oka do zrozumienia dla średnio rozgarniętego szympansa, w końcu , kasowanie TK. Także cytat “samiec twój wróg” przetransponowałbym na “rozum twój wróg”. Klasyczna ideologia totalitarna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up