Historia, której nie było

Marsz "Jedna Polska - dość podziałów" - relacja
Wrzesień 30, 2016 Zbigniew Wolski

Jeśli Wasze dziecko powie, że idzie ze szkołą do kina, to nie zapomnijcie zapytać o tytuł, ponieważ trwa obecnie wielkie przedsięwzięcie naszej początkującej dyktatury – budowanie nowej świadomości narodowej na podstawie „Smoleńska”. A postaci takie jak Wałęsa, Mazowiecki czy Bartoszewski stają się bohaterami wyklętymi.

Zbigniew Wolski

Historia pewnej wystawy
W końcu biegłego roku za Odrą miały miejsce mało u nas znane wypadki. Niemcy świętowali okrągłą rocznicę zjednoczenia swego kraju. Odbyło się wiele imprez towarzyszących temu wydarzeniu. Jedna z nich wywołała konsternację, ponieważ na przygotowanej przez polski rząd prezentacji nasi zachodni sąsiedzi dowiedzieli się o faktach im dotąd nieznanych. Niemcy ze zdumieniem odkryli, że największy udział w obalaniu komunizmu w bloku wschodnim mieli bracia Kaczyńscy wraz z Andrzejem Dudą, co więcej małą, ale znaczącą rolę odegrała tam również Beata Szydło. Jako, że wystawa przyjechała wprost z Warszawy nie wypadało jej po prostu wyśmiać. Skończyło się na stonowanych opiniach w prasie niemieckiej o niespełnianiu kryteriów naukowych i temu podobnych określeniach omijających problem. W ten sposób rozpoczął się nowy etap w dziejach naszej historiografii, zmieniający dobre na jeszcze lepsze albo zmieniający zastane fakty na myślenie życzeniowe i zwykłe brednie.

Bohaterowie wyklęci?
Jak zauważyli sami Niemcy czytając to, co dla nich przygotowaliśmy, nie wiedzieć czemu w materiałach zabrakło nazwisk Wałęsy, Geremka, Mazowieckiego, Bartoszewskiego i jeszcze wielu innych. Jeśli chodzi o Wałęsę to wyraźnie widać, że prezes Kaczyński po prostu go nie lubi, a jak wiadomo nie jest dobrze nie cieszyć się uznaniem prezesa. Animozje to jedno, gorzej jeśli są wykorzystywane do oszczerstw i pomówień. Nawet mało uważni obserwatorzy naszego życia politycznego widzą, że poprzez media narodowe ciągnie się wieloodcinkowy serial o zaawansowanym poszukiwaniu paragrafów na nieposłusznych osobników. Z Wałęsą poszło niezbyt dobrze. Wyciągnięta z podziemi teczka personalna dała co prawda krótkotrwałą pożywkę dla dziennikarzy, ale burza skończyła się szybciej, niż nawet optymiści zakładali. Z szybkich, kapturowych procesów nic nie wyszło i można powiedzieć szczerze, że ktoś się ośmieszył. Atak na Wałęsę był elementem kolejnego ogniwa odwracania kota ogonem. W tym przypadku poszło o znaczący fakt wyborów w 1989 roku. Wielcy i ci mniejsi komentatorzy udowadniali nam, że wspomniane wybory to rodzaj kolaboracji z komunistami, a nie jakieś tam wolne wybory. Pamięć ludzka jest ułomna, lecz pech chce, że większość z nas pamięta te czasy. Pozostaje więc pytanie, czy my wymagamy wizyty lekarskiej, czy władza kłamie publicznie?

Patroni ulic i szkół
Do bohaterów z historii zawsze mieliśmy stosunek zacny i niezbyt powściągliwy. Może nie znamy większości ich losów i dokonań, ale za to widnieją oni jako patroni naszych szkół, ulic i placów. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dokładaliśmy jedynie tabliczek z nazwiskami coraz to nowych osób zasługujących na pamięć, aż „dobra zmiana” stanowczo się temu sprzeciwiła.

Teraz IPN ma pełne ręce roboty, ponieważ samorządy jeśli nie są pewne ogromu zasług jednego, czy drugiego patrona, do tego właśnie instytutu kierują zapytania formalne w tym zakresie. W sumie nie jest najgorzej, ponieważ ulic Bieruta czy Świerczewskiego nie znajdziemy już zbyt wiele w polskich miastach. To jednak nie wystarcza IPNowi, w końcu jeśli już ktoś zabrał się na poważnie za wysyłanie na śmietnik historii niektórych jegomościów o bardzo niewyraźnym życiorysie, to przecież można trochę poszaleć. Niejako przy okazji dostanie się również naszemu wojsku. Można w tym miejscu rozpocząć dyskusję na temat Ludowego Wojska Polskiego, jak bardzo było nasze i jak bardzo ludowe, jednak należy wspomnieć o kilku innych wątkach. Szybko okazało się, że resort obrony pana Macierewicza zakończył współpracę z organizacjami kombatanckimi, skupiającymi byłych żołnierzy zawodowych z ostatnich kilkudziesięciu lat, ponieważ zaklasyfikował ich wszystkich do jednego wielkiego zbioru osób wspierających komunizm. Dla mnie jest to spore uproszczenie. Jednak natura nie znosi pustki, więc jak na tacy podano nam wizerunki nowych bohaterów, kiedyś żołnierzy wyklętych. W tym pośpiechu okazało się, że tylko wyklęci zdają egzamin na bohaterów narodowych. Jakoś mało słychać o legionach, Piłsudzkim, armii polskiej na zachodzie. Tacy bohaterowie są jednak bardzo wymagający dla naszej władzy. Przed każdą kolejną głośną oprawą jakiegoś spóźnionego pogrzebu wyklętego, kancelaria prezydenta, jak również współpracownicy rządu muszą zadać sobie trud weryfikacji zamiaru pojawienia się na takiej imprezie. Sprawa dotyczy z reguły przyjrzenia się udokumentowanej działalności zbrojnych takich postaci. Znaczna część naszych bohaterów nowych czasów ma w życiorysie epizody, które określić można jako zwykłe rozboje lub zbrodnie przeciwko cywilom. Jeśli chcemy propagować ich heroiczną postawę wobec komunistów, powinniśmy jasno powiedzieć, że w latach czterdziestych trudniej było niż dzisiaj, podzielić wszystko na czarne i białe. Gdzieś po drodze, prawdopodobnie w celu wybielenia tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się szarym, w tle pojawili się ukraińscy nacjonaliści jako czarny charakter i naturalna przeciwwaga do niekoniecznie poprawnych zachowań wyklętych. Ukraiński odpowiednik naszego IPNu podniósł rzuconą rękawicę i na początek nie zgodził się na wzniesienie pomnika jednemu z naszych cichociemnych, a później podjął karkołomną próbę udowodnienia, że rzeź wołyńska nastąpiła na skutek działań Polaków, co więcej udział w niej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów był znikomy. Pojawiła się u nas konieczność nakręcenia na ten temat filmu, zobaczymy – ocenimy.

Historia alternatywna
Polacy z natury nie są nazbyt łatwowierni i dość opornie idzie im zmiana sposobu myślenia o swoich dziejach. Pojawiła się tym samym konieczność zorganizowania strażników moralności, których zadaniem będzie nawracanie owieczek na właściwą drogę. Nie nadają się do tego szeregowi członkowie PiSu, bo jeszcze nie wypada czynić takich ruchów. Poszturchiwanie dziennikarza przed pałacem prezydenckim nie wyszło najlepiej. Swoje pięć minut mają dziś organizacje nacjonalistyczne, których popularność rośnie, co trzeba odnotować z przykrością. Rękoczyny w stosunku do liderów KOD-u w Gdańsku to jeden z takich przypadków. Wcześniej nacjonaliści mieli swoje święto w Białymstoku, z tego powodu do dziś uczelnia, która wynajęła im pomieszczenia musi się tłumaczyć, dodatkowo władze uczelni musiały jakoś wyjaśnić fakt, że poprosiły swoich studentów o zupełnie nie słowiańskich rysach twarzy o nie pokazywanie się w tym czasie na ulicy. Idąc za potrzebami przedsiębiorcy także postanowili ubogacić nasze życie i dostarczają na rynek wszelkiego rodzaju odzież patriotyczną, ta nazwa zawsze mnie nieco dziwi, co więcej dla bardziej wymagających klientów oferują kije baseballowe z patriotycznymi napisami.

Po rozbudowanych próbach alternatywnego spojrzenia na nasze dzieje, PiS wybrał dogmat, który ma budować naszą świadomość. Katastrofa smoleńska stała się stałym elementem życia politycznego, a ostatnio zawitała do kin. Po pierwsze, mamy jasny przekaz kto jest wrogiem. Wiemy już również, że spiski i zamachy to chleb powszedni dzisiejszej polityki. Zamachy te są oczywiście wymierzone w najznakomitszych obywateli naszego kraju. W tej psychozie jest pewna metoda. Ponoć kłamstwo, które zostanie powtórzone odpowiednią ilość razy staje się z czasem prawdą. Katastrofa smoleńska ma w zamiarach PiSu zasłonić nam całe postrzeganie otaczającego nas świata, nic ważnego poza nią nie istnieje. Wobec szczupłości pomysłów na politykę zagraniczną pomysł wydaje się odpowiedni. Jednak raczej nie trafia tam, gdzie powinien.

Po długiej walce powstańcy warszawscy zostali znów pokonani, tym razem przez resort obrony z ministrem Macierewiczem na czele i Smoleńsk zawitał na obchody wybuchu Powstania Warszawskiego. Aby było weselej najprawdziwsza z prawd dopadła także byłych więźniów obozów koncentracyjnych, nie ma wyjątków proszę państwa, jak wszyscy to wszyscy. Nie pytajcie mnie też o to co ma wspólnego odsiecz wiedeńska ze Smoleńskiem, jeśli jesteście ciekawi zmuszony jestem odesłać was z tym pytaniem do rządu. Apel smoleński w tej formie uwłacza w zasadzie ofiarom tej katastrofy, jednak zauważam, że coraz mniej chodzi tu o tych, co zginęli. Historia jest obecnie poddawana brutalnemu upolitycznieniu. Pisanie historii od nowa to jedno z pierwszych zadań każdego szanującego się państwa autorytarnego. Jeśli ma się manię wielkości, nie popartą możliwościami, to najlepiej przygotować obszerne uzasadnienie i powołać do jego propagowania ludzi, może mało zdolnych, ale oddanych i posłusznych.

  1. rodzina II sortu says:

    Trzeba zacząć więcej wymagać, od obywateli, elit ze świata nauki, kultury, sztuki, sportu, a zwłaszcza dziennikarzy, publicystów, sędziów, nauczycieli, prokuratorów, księży, posłów. Należy piętnować werbalnie każdy, dosłownie każdy przypadek poszturchiwania dziennikarza ale też zauważać i doceniać właściwie reagujących wydawców (Radomir Wit i TVN) jednocześnie tą samą stację piętnować za programy w których rozpowszechniane jest kłamstwo przy braku reakcji dziennikarzy. To tak jakby byli niekompetentni, nie znali prawdy czy też bali się reagować na fałszywy przekaz publicystów (Semka, Lisicki Romaszewska ścisłe podium) , polityków (Sasin, Jaki, Piotrowicz, Tyszka, Legutko, Czarnecki, Szydło, Macierewicz, Kukiz, Gosiewska M, Wiśniewska, – jedenastka z ekstraklasy rozumiejących prawdę inaczej). Jeśli chodzi o Niemców, to byli nie tylko zdumieni wystawą z obalającymi komunizm braćmi Kaczyńskimi i Panem Dudą ale są obecnie osłupiali wręcz, bo po h…j obalali, żeby teraz do niego błyskawicznie i ordynarnie wracać? Zadaniem Pani Szydło i Pana Prezydenta Dudy jest ośmieszać się nieustannie, by nie stanowić konkurencji dla baronów z Nowogrodzkiej. Ale chyba za to co uczynili, nie będziemy im współczuć. (choć po ludzku czasami z empatią nawet o nich myślimy lecz nie im współczujemy). Tacy jesteśmy ( jak zresztą większość goszczących tu komentatorów), bo właśnie taki wyrozumiały, tolerancyjny i dobroduszny jest KOD i jego zwolennicy. Niektórzy, to pewnie nawet sprawy sobie nie zdają, że są nie tylko trybikami, maszynkami do głosowania, ale ludźmi mało tego, ludźmi reprezentującymi tych, od których mandat dostali. Podszyte strachem umysły idą w stadzie jak owieczki za trykiem. Absolutnie nie można się dziwić gdy zwraca się dziennikarz ( „w przelocie”) do podrzędnego posła PiS-u. Czemu znowu jeszcze bardziej demolujecie Trybunał? Dlaczego to robicie? Nie mam pojęcia, ale cieszę się, że mogłem wyczerpującą odpowiedzią panu pomóc. I ucieka, wręcz biegnie jakby sobie przypomniał, że chata mu się pali. O rękoczynach w stosunku do liderów KOD-u w Gdańsku już jedna audycja telewizyjna w TVN24 z udziałem Pana Mateusza Kijowskiego się odbyła – nie będziemy się powtarzać: /panstwo-podziemne-proklamowane-przez-kod/ Pan Konrad Piasecki zagwarantował sobie nagrodę (nie Woyciechowskiego, ale też fajna) bo od generałowej. Pełna zgoda, że „pisanie historii od nowa to jedno z pierwszych zadań każdego państwa autorytarnego” i że do jego propagowania trzeba ludzi mało zdolnych, ale oddanych i posłusznych, więc to na szczęście nie MY, nie dyskutujący na tym forum. Bardzo dobrze, że MY nie jesteśmy dla nich użyteczni, za to nasza wyjątkowość powoduje, że jesteśmy niezbędni do pielęgnowania wartości demokratycznych i „walki” o nie. Ciekawe, swoją drogą czy w ogóle? Jeśli tak to kiedy i po której stronie Kościół się opowie. Nie do końca jesteśmy przekonani że zawsze kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy staje się z czasem prawdą. To też od nas zależy bo wystarczy o parę razy więcej kłamstwo piętnować a prawdę powtarzać. Tak do znudzenia, bez ogródek i do skutku! PiS chce, aby katastrofa smoleńska zasłoniła nam całe postrzeganie świata, ale przyzwoici obiektywni dziennikarze nie powinni o niej w ogóle (a już na pewno nie z Pisiewiczami ), dyskutować. Wszystko już zostało przegadane, a minęła siedemdziesiąta któraś miesięcznica, nie tygodnica, to chyba czas przestać! Po co łapią się na lep wyimaginowanych nowych okoliczności. Niech te okoliczności Kurski w swojej TV wyłącznie omawia. Co do filmu i obowiązkowych(?) szkolnych wycieczek, to bardziej niepokojące jest, że odbywa się to w czasie godzin lekcyjnych, kosztem nauki, niż że młodzież zostanie skażona treścią i płynącym przekazem z filmu. Nie doceniamy dzieci wszystkich dzieci! NASZYCH i Pisiewiczowskich dzieci. Potomkowie miejskich radnych z PiS-u po wyjściu z seansu takimi dowcipami wistują: „Dialog kamikaze lecących samolotem : jesteśmy na 700 nic nie widać bo mgła jakaś, odlatujemy? Odpowiada drugi pilot: jeszcze czas! Jesteśmy na 400 widoczność coraz gorsza, odlatujemy? Odpowiedź: jeszcze czas! Przy 200 ta sama odpowiedź. Przy 80, nie bo już się nie opłaca” Lub taki żart :” Czy na pewno w tej mgle mamy wylądować? Nie odpowiem, nie połączę, bo jest posiedzenie klubu, ale proszę o namiary to prezes się skontaktuje. OK. Jesteśmy na 54 stopniu 23 minuty szerokości geograficznej północnej i 59 stopniu 12 minuta długości geograficznej wschodniej” Kolejny uczeń przebija się ze swoim żartem: „Awaria samolotu, dotyczy jednego silnika i maszyna traci sterowność. Pada komenda wyskakujmy i łapmy się lewego skrzydła dla równowagi. Prawie pomogło ale nieznaczne odchylenie teraz z lewej strony jest, o jednego z nas za dużo, aby uratować większość niech się ktoś poświęci i puści. Ochotnik się znalazł, którego pozostali nagrodzili oklaskami?” Wniosek przekaz jednak raczej nie trafia tam, gdzie w zamiarze wyznawców powinien. Wniosek ostateczny, że zgubi nieuków nieznajomość historii bo z jej kart płynie wiedza, że ogólna nienawiść do każdego okupanta i umiłowanie wolności oraz patriotyzm narodu polskiego zawsze stawały się podstawą do stworzenia zorganizowanego ruchu oporu. Każda grabież gospodarczych i kulturalnych dóbr, zmasowana indoktrynacja i prześladowania PRAWDZIWYCH elit zawsze u Polaków wywołały zmasowany i skuteczny sprzeciw.

  2. Tak,teraz to już koniec zartów,zaczynają sie schody …(jak ponoć powiedział generał Wieniawa – Długoszowski).
    Koniec żartów,bo idzie o umysły dzieci i młodzieży. O starszych – pół biedy,oni pamiętają,kto kierował strajkiem w Stoczni,mówiąc skrótowo. Ale młodym znacznie łatwiej zrobić sieczkę z mózgów. Faktycznie,każdy totalitaryzm musi stworzyć własną historię a w niej własnych bohaterów,którzy posłużą jako obiekty kultu cementującego naród. Pod warunkiem,że naród da sobie ten kult narzucić. W tym miejscu widzę potrzebę budowy jednego z filarów państwa podziemnego – edukacji niezależnej od oficjalnego obiegu (może trzeba będzie powrócic do tradycji “latających uniwersytetów”aby uczyć dzieci i młodzież HISTORII , a nie historyjek pisanych na potrzeby miłościwie nam panujacych). Obecna władza pod tym względem nie odbiega od schematu – “nową tworzą mitologię i nowego bohatera,wszak ambicja przerośnięta niejednego karła zżera”,że zacytuję. Eksperymentowanie na świadomości narodowej niczego dobrego nie wróży. Bądżmy o(d)porni na te eksperymenty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up