Gdzie jest prezydent?

Kasia Kasprzyk
Sierpień 6, 2016 KOD

Mija właśnie rok, a ja rozglądam się i pytam – gdzie jest prezydent narodu polskiego? Czy ktoś go widział? Czy ktoś coś wie? Panie prezydencie! Larum grają! Polska nierządem stoi! A ty się nie zrywasz? Za Konstytucję nie chwytasz? Co się stało z tobą, prezydencie? Zaliś przepomniał, coś mówił w kampanii wyborczej, zostawiasz nas w szponach prezesa i PiS-u? Zostawiasz nas w trwodze przed ich „dobrą zmianą”?

Tamara Olszewska

Miłe złego początki
Podczas uroczystości z okazji Święta Niepodległości, 11 listopada 2014 roku, Jarosław Kaczyński wyciągnął z kapelusza, nikomu nieznanego, niejakiego Andrzeja Dudę i namaścił go na kandydata na prezydenta Polski. Całkiem nieźle prezentował się PiS-owski kandydat w porównaniu z prezydentem Komorowskim, który bardziej stateczny, przysypiający czasami na uroczystościach państwowych, spokojny gawędziarz, nieumiejący pokazać tego, co rzeczywiście On jako prezydent i jego żona jako Pierwsza Dama robili. A tu wyskakuje wesoły Duda, wygadany, elegancki, z workiem obietnic, pobłogosławiony przez Polską Instytucję Kościelną. Ruszył młodzian w Polskę, no i się zadziało. Tłumy wyły z zachwytu, gdy gwarantował nową jakość prezydentury, otwartej na obywateli i sprawy społeczne, a jak upublicznił swoją umowę programową, która miała stać się jego Dekalogiem, to już w ogóle rozpoczęło się istne szaleństwo. Przypomnijmy sobie główne punkty tej umowy:
1. Będę prezydentem, który słucha i służy obywatelom;
2. Będę prezydentem dialogu, porozumienia i rozmowy;
3. Będę prezydentem, który przywróci Polakom zaufanie do państwa i poczucie godności;
4. Będę prezydentem, który troszczy się o bezpieczeństwo Polaków;
5. Będę prezydentem, który buduje państwo uczciwe i sprawiedliwe;
6. Będę prezydentem, który z troską i zrozumieniem odnosi się do każdego obywatela;
7. Będę prezydentem Polski przyszłości. Silnego, sprawnego państwa w centrum zjednoczonej Europy;
8. Będę prezydentem Polski dumnej ze swojej historii, swoich przodków i korzeni Polski, która pamięta i czci swoich bohaterów;
9. Będę prezydentem, który nie unika trudnych sytuacji, który nie ucieka, kiedy powinien być arbitrem;
10. Będę prezydentem aktywnym, który chce korzystać z inicjatywy ustawodawczej.

24 maja 2015 roku naród postawił na młodość i populizm wybierając Andrzeja Dudę na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (51,55% głosów).

I mamy to, co mamy
W pewnym sensie Duda trzyma się swojego Dekalogu. Pokazał przez ten rok, że jest prezydentem narodu, ale tylko tej jego części, która popiera PiS i kocha Polską Instytucję Kościelną. Buduje państwo Prawa i Sprawiedliwości bardzo skutecznie i konsekwentnie. Rzeczywiście, nie jest strażnikiem żyrandola, co tak mu przeszkadzało w Bronisławie Komorowskim. Przerzucił się na pilnowanie długopisu, bo to znacznie mniejszy przedmiot i bardziej użyteczny. Jest dumny z polskiej historii, choć w wersji PiS-owskiej, w której nie mam miejsca na prawdę dziejową. Nie unika trudnych sytuacji. Przemilcza je tylko. Jest bardzo aktywny. Podpisuje bezkrytycznie i błyskawicznie wszystko, co mu posłowie PiS podsuną. Jeździ sobie po Polsce, upaja się własnym słowotokiem i wciąż bardzo wierzy w to, co mówi. Często też bywa w świecie uprawiając turystykę międzynarodową. Spotyka się z Polonią, czarując ją swoją charyzmą, zwiedza polskie kościoły, bo postawa na kolankach bardzo mu odpowiada, zwiedza miejsca polskiej pamięci.

Czasami zdarza mu się malutka wpadka. Ot, choćby ułaskawienie Kamińskiego i jego kumpli od wyroku, który tak nie do końca zapadł, czy pełna akceptacja łamania podstawowej zasady demokratycznej, czyli trójpodziału władzy, o Trybunale Konstytucyjnym nie wspominając. Cóż, zdarzają się niedouczeni prawnicy, miał po prostu złych nauczycieli.

Załatwił Polakom 500+, nie bacząc na fakt, że gospodarka polska raczej tego nie udźwignie. Powrót do poprzedniego wieku emerytalnego leży sobie jeszcze w Sejmie, ale czy to ważne? Duda obiecał i projekt jest. Niech się Polacy cieszą, bo jak już skorzystają z dobrodziejstwa władzy i dostaną pierwszą emeryturę to szlag ich trafi. Wciąż nie wiadomo, co będzie z pomocą dla frankowiczów, ale jakaś szansa jest, że niebawem, niedługo problem się jakoś rozwiąże.

Duda pokazał, że ma bardzo prawy, a nawet zdecydowanie prawy charakter. Nie zniżył się do współpracy z rządem PO/PSL. Odczekał te kilka miesięcy i zaktywizował się dopiero, gdy do władzy doszli „swoi”, czyli PiS. Przez miniony rok zawetował aż cztery ustawy. Nieważne, że były one autorstwa poprzedniej koalicji, ale ważne, że utrzymał pion i swoje morale na odpowiednim poziomie. A było to dość ważne ustawy: o uzgodnieniu płci, o lasach, o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o ratyfikacji poprawki dauhańskiej do Protokołu z Kioto. Widzicie, nie ugiął się, taki on niezłomny i samodzielny.

Stara się być widoczny w polityce międzynarodowej. Zdarzyło mu się kilkakrotnie poskarżyć na Polskę i Polaków, ale po trzech miesiącach rządów PiS-u już tylko zachwala nasz kraj. Tak to się u nas poprawiło. Ma też spory problem w kontaktach z politykami innych państw. Jakoś traci rezon, zapomina języka w ustach i staje się taki łagodny, nieprzekonujący, nieprawdziwy. Dziwne, bo w kraju potrafi mówić zdecydowanie, rzucać piorunami aż strach człowieka bierze. A tylko przekroczy granicę to jawi się nam niewinny baranek. Może dlatego jakoś nie widać go na spotkaniach międzynarodowych. Stoi sobie biedaczek samotny taki, zapomniany. Nadrabia miną, ale widać, że nie cieszy się jako polityk sympatią i szacunkiem. Pewnie zapomniał, że na taki odbiór to trzeba sobie zapracować.

Czy to jest rok warty uczczenia, zapamiętania? Czy komuś uda się znaleźć w Dudzie choć maleńki kawałeczek prezydenta? Jestem przekonana, że mamy pierwszego w dziejach III Rzeczypospolitej antyprezydenta i jako taki przejdzie do historii. Naiwny ten, kto liczy, że kolejne lata jego prezydentury pokażą człowieka, który jest godzien zajmować tak zaszczytne stanowisko. Jedno trzeba mu przyznać. Rzeczywiście jest bardzo lojalny, ale nie wobec narodu, tylko prezesa Kaczyńskiego. To musi być wielka miłość, jeśli dla szefa poświęcił swój honor, autorytet prawnika i uczciwego człowieka. Za kilka lat Trybunał Stanu go rozliczy. Tako rzekłam ja – zwykła, szara, nieźle zaKODowana, polska myszka.

 

  1. Z tego co pokazują media, wieczorami zaraz po kolacji z niemową żoną, jedzie na sygnale na Żoliborz. W ciągu dnia z pewnością siedzi w swojej kancelarii notarialnej oczekując kolejnych dokumentów do podpisania, oczywiście bez czytania, gdyż jako prawnik wie, że dokumentów się nie czyta. A że później trochę latek trzeba będzie odbębnić w pierdlu nie ma przecież znaczenia. Z resztą, pewnie PO w czasie głosowania będzie na urlopie, jak w przypadku Ziobry.

  2. rodzina II sortu says:

    Z autorką zgadzamy się w 100% , tak w kwestii zestawienia faktów z biografii jak i oceny prezydenta. Chcielibyśmy dodatkowo opisać historię, która wygląda jak skecz,a miała autentycznie miejsce podczas oczekiwania w kolejce do lekarza specjalisty. Rozmawiały między sobą cztery osoby, jedna z nich jest radną PiS-u , a pozostałe trzy przechwalały się bliską znajomością z posłami tej partii. Rozmowę toczono szeptem teatralnym, który na pewno brzmiał w uszach większości oczekujących przed gabinetem. Scenka jak z kabaretu: ” a ja jestem bliżej” , „ a ja znam lepiej”, „on był na imieninach kuzynki i opowiadał”, „chłopak mojej bratanicy sms-em wysyła jak dziennikarzom dobrze odpowiedzieć ”…. Itd., itp. Wiodącym tematem rozmowy było : kto komu przemówienia pisze. Zauważyli też, że prezydentowi kancelaria przygotowuje, ale on uczy się ich na pamięć i z kartki nie korzysta!. Tylko jest taki warunek, że zanim wystąpi na uroczystościach państwowych, czy kościelnych jest próba generalna podczas, której przed Panem Antonim daną mowę wygłasza. Ten go poprawia lub akceptuje, czy mówi wystarczająco zdecydowanie, czy ma przybrać srogą minę i rzucać piorunami, czy zgrywać się na potulnego, czule uśmiechniętego ministranta. “Energia, moc i stanowczość musi wybrzmiewać w mowie do zwolenników i tych co z nami się nie zgadzają. Wtedy ma grzmieć i robić surowe miny jak Zeus z Olimpu”. Niewinnym barankiem ma być za granicą, żeby łagodzić to, co minister spraw zagranicznych wygaduje i wiele przez to krajów obraża. Ale najmocniej uległy i potulny ma być przy swoich zwierzchnikach, aby jego i ich miejsca w szeregu nie budziły wątpliwości. I może właśnie dlatego, czasami jak słusznie zauważyła autorka: „Stoi sobie biedaczek samotny taki, zapomniany. Nadrabia miną, ale widać, że nie cieszy się jako polityk sympatią i szacunkiem.” Jednak wtedy w kolejce tego, co ten pan z paniami pletli nikt chyba nie odbierał na serio. Więcej ironii, politowania i wątpliwości wywołała ta gadka, niż podejrzeń, że cokolwiek z prawdy może zawierać. Bo niby to dlaczego, akurat przed Panem Antonim, a nie naczelnikiem państwa, te próby generalne miałyby się odbywać? Jeśli już to ewentualna chęć zaspakajania ”ego” naczelnika, w celu uniknięcia kolejnych gestów poniżania, byłyby bardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem. Ale! Ale! Ale zupełnie ostatnio oglądając więcej niż charyzmatyczne, zadziwiająco energiczne (jak na cały kontekst) wystąpienie ministra obrony w dniu 31.07.2016r z okazji obchodów wybuchu Powstania Warszawskiego oraz rozmowę dziennikarza śledczego P. Tomasza Piątka w telewizji, pamięć nieoczekiwanie przywołała zdarzenie z przychodni, powodując dziwne skojarzenie i olśnienie. Nie chcąc nic sugerować proponujemy każdemu osobiste zapoznanie się i wyrobienie własnej opinii. Pewna wybitna, nominowana zresztą do nagrody Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego, dziennikarka prowadzi codziennie w Super Stacji o godzinie 20,45 program: „Nie ma żartów”. Każdy z odcinków jest interesującą rozmową z przedstawicielem prawdziwej elity ze świata nauki, polityki, dziennikarstwa czy sztuki. Charakterystycznym dla Pani Elizy Michalik jest dbałość o formę językową i obiektywizm oraz o prawdę czyli rzetelność przekazu. Informacje podawane w audycjach zmuszają do zastanowienia i bywają, tak szokujące, że ich treść skłania do sprawdzania i uwiarygodniania ich za pośrednictwem innych źródeł. Wielokrotnie czy to w bibliotece, czy w Google, czy też w Wikipedii sprawdzaliśmy wiarygodność prezentowanego materiału. Nigdy, na prawdę nigdy, nie zdarzyło się przekłamanie faktów, choć interpretacja ich jest sprawą indywidualną. Powtórkę większości odcinków tego programu można obejrzeć przez Internet na stronie Super stacji, również ten z dnia 01.08.2016 , który mówi i objaśnia powody szczególnej roli Pana ministra nie tylko dla Urzędu Prezydenta, a nawet dla Polski i Polaków. Szczerze zachęcamy do prześledzenia materiału. Wnioski według nas są przerażające, a co najgorsze nie można wykluczyć zasadniczego wpływu na taki model prezydentury w trakcie całej kadencji.

  3. A gdyby tak zebrać 2 mln podpisów w sprawie zdjęcia Andrzejka ze stołka i posadzenia na ławie to co by powiedzieli miłościwie panujący? Przecież oni “nie mielą”, bo to byłby “deficyt demokracji” w państwie PiS. Cytuję tutaj wyrażenia stosowane przez posłów tejże formacji wypowiadane w czasach gdy to kto inny był przy władzy.

  4. rodzina II sortu says:

    Impeachment czyli procedurę lub inaczej decyzję o usunięciu prezydenta z urzędu podejmuje Trybunał Stanu. Prezydent może przed nim stanąć za naruszenie konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa. To kryterium jest wypełnione w 100%. Jednak postawienie go w stan oskarżenia przed Trybunałem może nastąpić w wyniku podjęcia uchwały przez Zgromadzenie Narodowe. Wniosek składa co najmniej 140 posłów lub senatorów, a decyzję podejmuje się większością 2/3 ustawowej liczby posłów i senatorów. I tu może być na razie problem. Słyszeliśmy, że podpisy pod niżej zamieszczoną prośbą do senatu są cały czas zbierane, choć bez świateł rampy. Akcja trwa już jakiś czas i prowadzona jest systematycznie i w miarę dyskretnie a podpisy zostaną wykorzystane w dramatycznej sytuacji. Obecna jest kryzysowa. Ważne, aby zdążyć między dramatyczną a beznadziejną ( żadnej ewentualności nie da się wykluczyć). Tekst: ”My naród, obywatele państwa demokratycznego jakim jest Rzeczpospolita Polska w związku z ostatnimi wydarzeniami w naszym kraju, które bez naszej zgody zmieniają ustrój, destabilizują wewnętrzny spokój oraz kompromitują Polskę na arenie międzynarodowej występujemy z wnioskiem do Szanownego Senatu o zwołanie ogólnonarodowego referendum w sprawie skrócenia kadencji parlamentu RP i przeprowadzenie wyborów parlamentarnych.” Szanujemy intencję Pana Adama ale nie mamy przekonania, że oni “nie mielą”. Oni mówią, że “nie mielą”. Byłby “deficyt demokracji”, więc to znaczy, że teraz ją mamy?

    • Och ja dobrze wiem, że mielą. To prowokacja z mojej strony, byście zdali sobie sprawę, że o coś co jest naszym niezbywalnym konstytucyjnym prawem musicie pokornie prosić bez żadnej nadziei na spełnienie prośby. Kiedy już to zrozumiecie, zrozumiecie dlaczego Konstytucja musi być zmieniona z taką samą bezwzględną koniecznością z jaką musi być broniona i dlaczego twierdzę, że nie ma w Polsce demokracji tylko partiokracja. Cały naród powinien to zrozumieć, dlatego niezbędne jest zbieranie głosów pod referendum, by zmusić zwyrodniałą klasę polityczną do otwartej konfrontacji ze społeczeństwem. Na propagowanym przez Kijowskiego zwlekaniu nic nie skorzystaliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up