Demokracja jak samolot nad Grenlandią

Styczeń 15, 2018 .KOD

Dzień 9 stycznia 2018 r. przejdzie do historii Koszalina. Tego samego dnia i w tym samym miejscu – w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej – miały miejsce dwa ważne wydarzenia.

Najpierw przedstawiciele partii i organizacji demokratycznych podpisali się pod Deklaracją Koszalińską.

O zawarcie takiego porozumienia zaapelował były koordynator KOD-u Koszalin Maciej Mielczarek. Swój apel wygłosił 1 października ubiegłego roku, w czasie manifestacji w obronie niezawisłych sądów.

Jak widać, rozmowy trwały dość długo, jednak zakończyły się sukcesem.

 

 

W obronie wartości

Oto pełen tekst uzgodnionego dokumentu:

„W trosce o los naszej Ojczyzny, zarówno tej wielkiej, jak i tej małej, lokalnej, zachowując pluralizm poglądów i szacunek dla różnorodności, deklarujemy podjęcie wspólnego wysiłku związanego z pełną współpracą naszych środowisk na rzecz obrony konstytucyjnych wartości i demokratycznych standardów. W tej intencji tworzymy Porozumienie Koszalińskie – koalicję prodemokratycznych partii politycznych, wszelkich organizacji działających na terenie Koszalina oraz obywatelek i obywateli naszego miasta.

Obserwując sytuację w naszym kraju, wynikającą z decyzji rządzącego obecnie pisowskiego „układu”, jesteśmy głęboko zaniepokojeni:

  • łamaniem podstawowych praw i wolności obywatelskich,
  • dzieleniem społeczeństwa na lepszych i gorszych obywateli,
  • nasilającymi się przejawami dyskryminacji, nietolerancji i innych postaw uderzających w godność człowieka,
  • rozbijaniem idei samorządności lokalnej,
  • próbami ograniczenia praw kobiet,
  • niszczeniem niezawisłości wymiaru sprawiedliwości,
  • istotnym naruszaniem międzynarodowej pozycji Polski, co rodzi ryzyko wyjścia w przyszłości Polski z Unii Europejskiej,
  • szerzącymi się wśród sprawujących obecnie władzę w państwie: korupcją, kumoterstwem, nepotyzmem i partyjniactwem.

Wierzymy, że wspólna ocena sytuacji w naszym kraju pozwoli nam zespolić działania na rzecz dobra naszej Ojczyzny i miasta Koszalina.
Dlatego, zachowując naszą tożsamość, podpisujemy się pod powyższą Deklaracją współpracy w duchu wzajemnego szacunku, odpowiedzialności i solidarności w celu budowania przyszłości Polski i Koszalina. Jesteśmy także otwarci i gotowi do współpracy ze wszystkimi, którym bliskie są powyższe wartości.
Zawsze broniliśmy konstytucyjnych wartości oraz demokratycznych standardów i nadal będziemy stać na ich straży”.

Koszalińskie kobiety

Porozumienie w imieniu KOD-u podpisali Magdalena Filiks i Jarosław Marciniak z Zarządu Głównego oraz wiceprzewodnicząca regionu Katarzyna Paprocka.
Dorota Chałat złożyła podpis w imieniu Kongresu Kobiet i Strajku Kobiet, Patrycja Socha w imieniu .Nowoczesnej, Barbara Grygorcewicz – Platformy Obywatelskiej, Lidia Lis – Polskiego Stronnictwa Ludowego, a Grzegorz Niski – Unii Pracy. Poza wyżej wymienionymi pod dokumentem podpisali się też przedstawiciele kilku stowarzyszeń. Przebywający za granicą Juliusz Adel z Partii Zielonych nie mógł fizycznie złożyć podpisu, ale deklarację poparł.
Wyżej wymienionych przedstawiał koordynator KOD-u Koszalin Tomasz Rogowski, który z przejęcia nazwał jedną z sygnatariuszek sekretarką zamiast sekretarzem.
Kobiety w Koszalinie są ważne, więc mężczyźni się ich obawiają – zażartowała Magdalena Filiks. – Stąd właśnie takie przejęzyczenia.
Świadkami podpisania deklaracji byli zwykli koszalinianie, tłumnie wypełniający salę w gmachu biblioteki. Miejsc siedzących zabrakło, część ludzi siedziała więc pod sceną, część stała pod ścianami, a spory tłumek zebrał się na korytarzu.
Zresztą nie tylko świadkami, jako że kto chciał, również mógł złożyć swój podpis pod deklaracją. I wielu obecnych z tego korzystało. Swoją drogą, Wy również możecie się podpisać – klikając na poniższy link:
-> https://www.petycjeonline.com/deklaracja_koszaliska

 

Ostatni niezawisły

Kilka minut po podpisaniu Deklaracji Koszalińskiej do biblioteki przybył prof. Andrzej Rzepliński, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, który w 2016 r. niezłomnie bronił demokratycznego państwa prawa przed pisowską nawałą. Dostojnego gościa przedstawiła zebranym Katarzyna Paprocka.
Przed państwem stoi ostatni niezawisły prezes Trybunału – podkreśliła.
Profesor Rzepliński wygłosił wykład z prawa konstytucyjnego. Przypomniał, że zgodnie z Konstytucją Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawa i wspólnym dobrem obywateli.
Owa demokratyczność obejmuje zarówno wolne i uczciwe wybory, jak i poszanowanie praw mniejszości, poszanowanie partii opozycyjnych – zaznaczył wykładowca. – A w pracach komisji sejmowych powinni brać udział nie tylko posłowie, ale także przedstawiciele organizacji pozarządowych, eksperci czy lobbyści z jawnie działających grup lobbystycznych.
Mówca dodał, że demokracja łatwo może stać się demokracją ułomną.
Nawet powołanie tylko jednej nowej instytucji, jak np. CBA, może zahaczać o ważne kwestie ustrojowe – zwrócił uwagę.
Jednak przy pełnym poszanowaniu praw mniejszości, przy poszanowaniu dla zasad demokratycznej debaty, przegłosowana przez parlament ustawa uznana zostanie za wspólny dorobek parlamentarzystów. Nawet wówczas, jeśli parlamentarna mniejszość nie będzie z niej do końca zadowolona.
W dalszej kolejności profesor Rzepliński przypomniał, że Polska dobrowolnie związała się konwencjami międzynarodowymi, zobowiązując się tym samym do ich przestrzegania.
Chodzi m.in. o obowiązek zapewnienia uchodźcom ochrony – dał przykład.

Wolność kocham i rozumiem

Państwo bowiem powinno mieć obowiązki, a obywatele cieszyć się wolnością. Słowo „wolność” zostało wymienione w naszej Konstytucji 81 razy, czyli więcej niż w konstytucji RFN.
Trzeba to zrozumieć – pokiwał głową mówca. – W 1997 r., kiedy przyjmowaliśmy obecną Konstytucję, dobrze jeszcze pamiętaliśmy peerelowską niewolę. Podwójną niewolę, bo niewoliła nas zarówno monopartia, jak i Kreml.
Konstytucja mówi też o tym, że Rzeczpospolita Polska to państwo sprawiedliwości.
To zadanie, które wciąż pozostaje do spełnienia – uznał wykładowca. – Trzeba bowiem reagować na to, co przynosi rzeczywistość, choć nie chodzi oczywiście o to, żeby władza reagowała w tempie zmieniających się sondaży – zastrzegł.
Prof. Andrzej Rzepliński zwrócił też uwagę na rzecz nie dla każdego oczywistą – prawa człowieka dotyczą nie tylko szacownych obywateli, ale także najgorszych bandziorów.
Kiedy ten bandzior zostanie już złapany, a policjant założy mu kajdanki, kajdanki te nie mogą sprawiać zatrzymanemu bólu – podkreślił mówca. – Nawet bandzior jest bowiem pod ochroną prawa. Jak każdy z nas ma prawo do tego, żeby nie czuć strachu przed własnym państwem.
Profesor porównywał też prawo polskie do tego, które obowiązuje w innych krajach Zachodu. O Niemczech już była mowa. Ale padł też przykład Holandii i Austrii.
Oba te kraje należą do państw, w których sądy powszechne mogą orzekać bezpośrednio na podstawie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – zwrócił uwagę.

Kiedy państwo budzi strach

A co społeczeństwo może zrobić, kiedy ich własne państwo staje się państwem represyjnym i budzi w swoich obywatelach strach?
Mieliśmy już taki system, komunizm – przypomniał wykładowca. – I obaliliśmy go nie wywołując krwawego rokoszu, spokojnym, mądrym działaniem.
A jak pan profesor określił by obecny ustrój Polski? – zaciekawił się jeden ze słuchaczy.
Jako demokrację w okresie bardzo silnych turbulencji – odparł po krótkim zastanowieniu mówca. – Przypominamy dziś samolot przelatujący nad Pacyfikiem lub Grenlandią – pozwolił sobie na obrazowe porównanie. – Co nie znaczy, że obecna sytuacja musi zakończyć się katastrofą – zastrzegł zaraz. – To zależy tylko od nas.
Prezesi sądów na południu Polski zlecali niepotrzebne opinie – powstał ze swojego miejsca starszy mężczyzna. – Jak ich ukarać bez reformy sądownictwa?
Chodzi nie o prezesów, tylko o dyrektorów w Krakowie – domyślił się profesor Rzepliński. – Tam faktycznie doszło do zawiązania grupy przestępczej przez urzędników. Urzędnicy ci nie podlegają jednak prezesom sądów, lecz bezpośrednio ministrowi Ziobrze – zaznaczył. –I to minister ponosi za działania swoich podwładnych odpowiedzialność polityczną.

Zaufanie to podstawa

Na zakończenie prof. Andrzej Rzepliński podkreślił, że zaufanie obywateli do państwa jest podstawą.
W innym przypadku obywatele kiwają to państwo niczym rosyjski mużyk carskich urzędników – uśmiechnął się lekko wykładowca.
Zaufanie się kończy, kiedy parlament przyjmuje ustawy ewidentnie niekonstytucyjne.
Przykładem mogą być Ustawy Norymberskie, które przecież nie były prawem, pomimo, że zostały przyjęte przez Reichstag – zwrócił uwagę były prezes Trybunału Konstytucyjnego. – A kiedy ustawy przestają być prawem, wkrada się nihilizm prawny i obywatele tracą orientację, co właściwie obowiązuje i dlaczego. Każdy zaczyna kierować się tylko swoim własnym interesem.

 

Krzysztof Ulanowski

 


Zdjęcie u góry: Prof. Andrzej Rzepliński przyciągnął tłumy. Fot. Błażej Papiernik
Zdjęcie w tekście: Deklarację podpisało wielu zwykłych koszalinian. Fot. Agnieszka Szantyr. Autor grafiki: Tomasz Rogowski.
Zdjęcie w tekście: Słuchacze ustawili się w kolejce po autografy. Fot. Beata Korbak

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up