Wystąpienia Prezydentów Rzeczypospolitej Polskiej

KOD im. prof. Wł. Bartoszewskiego
Czerwiec 4, 2016 KOD

Przemówienia Panów Prezydentów –Bronisława Komorowskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego oraz lidera KOD – Mateusza Kijowskiego na zakończenie Marszu KOD „Wszyscy dla wolności”, który odbył się w Warszawie 4 czerwca 2016 roku w kolejności, w jakiej zostały wygłoszone.

Mateusz Kijowski
Serdecznie witam wszystkich. Tych, którzy nas słyszą, tych, którzy nas nie słyszą i tych, których nie widzimy, również.

Nie widać końca pochodu: są nas naprawdę wielkie garści Polaków. Wszyscy pamiętamy 4 czerwca. Ja 4 czerwca 89 roku po raz pierwszy poszedłem do wyborów. Wcześniej nawet nie mogłem ich bojkotować, bo byłem za młody. Ale wielu z nas pamięta te czasy wcześniejsze, kiedy się zastanawialiśmy, czy pójść, czy nie pójść. Jak nie pójdę, to co mnie spotka, jakie będą konsekwencje? A jak pójdę, to jak zareaguje moje lustro?

Większość z nas pamięta dobrze czasy stanu wojennego; najpierw beznadzieję, a potem rodzącą się wielką nadzieję. Wielu wspaniałych Polaków ryzykowało życiem, a na pewno więzieniem. Walczyli o wolność.

Nie spotkaliśmy się tu jednak, aby snuć wspomnienia, ale po to, by pamiętać tutaj o tych, którzy tę wolność dla nas wywalczyli. I niech ta wolność, niech to ich życie będzie jak skrzydło motyla. Skrzydło motyla, które potrafi wywołać burzę piaskową.

Wybory 4 czerwca 89 roku były tylko w 35 proc. wolne, ale w 100 proc. wygrała je wolna Polska!
Dla tych, którzy wychowali się później ,wolność jest jak powietrze. Przyzwyczailiśmy się do niej i nikt o nią nie zabiega, dopóki nie jest zagrożona. Kiedy zaczyna jej brakować, robimy się niespokojni.

Dzisiaj przyszliśmy pokazać, jak ważna jest dla nas wszystkich wolność, bo ten motyl wolności, który pobudza nas od pokoleń, nadal krąży wśród nas. Cieszmy się wolnością, strzeżmy jej, bo to nasz największy skarb.

Prezydent Bronisław Komorowski
Kochana rebelio, bo podobno tak szef partii rządzącej nazwał pokojową, radosną demonstrację obywateli w dniu 4 czerwca, w dniu Święta Wolności. Pewnie chciał nas obrazić, ale ja pamiętam, kiedy mego ojca nazywano „zaplutym karłem reakcji.” Pamiętam jeszcze do dzisiejszego dnia, gdy w okresie systemu komunistycznego sam byłem „ekstremą”, byłem „warchołem”, byłem określany różnego rodzaju inwektywami, aby zniechęcić nas do drogi w imię wolności. Pamiętam doskonale także i te ostatnie inwektywy, które spotykają ludzi walczących o dobre imię polskiej wolności.

Byliśmy „drugim sortem”, jesteśmy dzisiaj „rebelią”. I dobrze! To piękna rebelia!
To przypomnienie niełatwej, często bolesnej drogi, która nas wiodła ku polskiej wolności. Jeszcze pamiętamy i krew, i łzy, i pot, i różnego rodzaju poniewierkę, która była naszym udziałem. Ale pamiętamy też moment satysfakcji, radości, kiedy właśnie na drodze pokojowych przemian, porozumienia i walki politycznej udało się uzyskać polską wolność.

Jeszcze dobrze pamiętamy ten moment startu, trudnej polskiej pracy na rzecz wolności. Poprzez drogę polskiej wolności pamiętamy i ból wyrzeczenia, i ból reform, pamiętamy ból różnych trudnych zmian, ale dzisiaj wiemy, że Polska jest inna. Że Polska jest lepsza, zarówno dzięki odwadze tych, którzy o wolność walczyli, jak i dzięki mądrości tych, którzy często – pomimo politycznej porażki – odnaleźli swoje miejsce w wielkim dziele przekształcania Polski w państwo wolne, suwerenne, demokratyczne, o normalnej gospodarce.

Chciałoby się dzisiaj przypomnieć, że w tym wielkim dziele zmiany, wielkim dziele także walki o wolność i o mądre jej zagospodarowanie, mają swój udział wszyscy. Wszyscy obywatele polscy, wszyscy, którzy kierowali, wszyscy, którzy walczyli, wszyscy, którzy zmieniali ustrój polityczny, gospodarczy, wszyscy, którzy włożyli także cząstkę własnych wyrzeczeń i własnej niepewności.

Chciałoby się dzisiaj tak samo, jak wtedy wołać na ulicach polskich miast: „Chodźcie z nami!” do tych, którzy starają się zapomnieć o wielkim dziele 4 czerwca, które rozpoczęło przebudowę Polski. Chciałoby się wołać do nich: „Chodźcie z nami”, bo przecież to jest i cząstka waszej zasługi i waszych porażek.

Chciałoby się im mówić: „Chodźcie z nami!”, bo przecież wolność jest piękna. Chciałoby się mówić: „Chodźcie z nami!”, bo demokracja nie gryzie. Chciałoby się im mówić: „Chodźcie z nami!”, bo Europa pomaga, a nie szkodzi.

Chciałoby się im przypominać, że to jest droga polskich wspólnych sukcesów, a czasami polskich trudnych doświadczeń.

Dlatego dzisiaj, stąd, chcę zaapelować o to, by walcząc o polską wolność w dalszym ciągu, starając się ją umocnić, starając się ją ochronić przed powiewami złej polityki, żebyśmy jednocześnie sami w sobie mieli tę pamięć, że to zasługa i słabości nas wszystkich tworzą dzisiejszą rzeczywistość.
Ale chcemy Polski wolnej, bo myśmy o nią walczyli, myśmy ją wyśnili, wymarzyli i myśmy ją zagospodarowali. To od nas zależy, jaka Polska będzie w przyszłości: Polską wolności!

Życzę Państwu satysfakcji z wolności. Wolność jest piękna!

Prezydent Aleksander Kwaśniewski
Polsko – pięknie wyglądasz dzisiaj. Biało-czerwona i błękitna polska europejska. Tak patrząc na morze flag widzę, że mało kolorów tak pasuje do siebie jak polska biało-czerwona flaga i błękitna europejska. I niech to będzie znak, na dziś i na jutro – pasujemy do siebie!

Szliśmy 4 czerwca 1989 roku różnymi drogami. Swoistym paradoksem jest to, że dzisiaj na tej trybunie, na tej scenie stoją ludzie, którzy tak jak Bronisław Komorowski nie kandydowali, bo jak sam powiedział, był ekstremą. Ja kandydowałem z list partyjnych, co robić, i przegrałem. Myślę – on nie kandydował, ja przegrałem, ale wielkie zwycięstwo odniosła Polska, wolna, suwerenna i demokratyczna, i to mamy obowiązek świętować, nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek!

Dziś w tym szczególnym dniu nie tylko otworzyliśmy szeroko drzwi dla polskiej wolności i demokracji, ale pokazaliśmy czy otworzyliśmy te drzwi również dla naszych sąsiadów; pamiętajmy, że potem rozpoczęły się wielkie przemiany w Czechosłowacji, Rumunii i Bułgarii oraz w całym Bloku Wschodnim. To wtedy zaczęła się tak naprawdę procedura jednoczenia Niemiec. To my, tu w Polsce, te drzwi otworzyliśmy. Byliśmy nie tylko pionierami, ale wzięliśmy również na siebie wszelkie ryzyka i koszty tego procesu. Myśmy naprawdę nie wiedzieli, a mówię to jako ten, który w obradach okrągłego stołu uczestniczył (obecny tu Władysław Frasyniuk też brał udział w tych dyskusjach), myśmy naprawdę nie wiedzieli, czym się to skończy, ale wiedzieliśmy, że trzeba zaryzykować, że trzeba pójść drogą wolności i suwerenności, i demokracji. I tak Polski sukces zachęcił innych. To jest nasze miejsce w historii XX wieku.

Szliśmy z różnych stron, szliśmy mając różne doświadczenia, szliśmy również mając zupełnie (być może) różne oczekiwania, ale te podstawowe wartości tworzyły szansę na dialog, szansę na kompromis, szansę na to, co późnej osiągnęliśmy.
I pozwólcie mi dzisiaj 4 czerwca, ale nie tylko dlatego, że to 4 czerwca, także wobec tego wszystkiego, co dzieje się w Polsce i Europie, wobec zagrożeń, o których mówił Bronisław Komorowski także, pomyślmy chwilę, wspomnijmy i podziękujmy ludziom, którzy od początku tej drogi byli wielkimi autorami, byli wielkimi Ojcami tej przemiany; pomyślmy chwilę o Tadeuszu Mazowieckim, o Bronisławie Geremku, o Jacku Kuroniu, o Władysławie Bartoszewskim. Pomyślmy przez chwilę (z drugiej strony) o takich ludziach, którzy tworzyli polską demokrację od początku, jak Józef Oleksy. Pomyślmy o nich i podziękujmy im. I wiem, że ten las flag polskich i europejskich to jest największa nagroda, którą możemy im ofiarować za ich życie, za ich wysiłek, za ich mądrość, za ich poświęcenie, za wszystko, co nam dali. Dziękujemy, będziemy pamiętać!

Dziś lepiej niż kiedykolwiek wiemy, że demokracja to krucha istota, że demokracja wymaga codziennej troski, wymaga naszej obecności, aktywności, wymaga naszego udziału. Demokracja zapisana w Konstytucji to jedno, ale demokracja, która jest w naszych sercach, w naszych codziennych zachowaniach, to jest najważniejsze. I czymś imponującym dla mnie, jest to, że w tych chwilach, kiedy Konstytucję lekceważy się, kiedy prawo jest traktowane jako instrument większości wobec mniejszości, jako instrument sprawowania władzy, setki tysięcy Polaków, te setki „garstek” Polaków (nie wiem jak telewizja publiczna oceni dzisiejszą frekwencję), no ale, my, garstka, dowodzimy, że demokracja jest nie tylko w Konstytucji, demokracja jest w umysłach i sercach, i nie można nam jej zabrać. Nie można Polakom zabrać demokracji!

Kochani moi, i ostatnie, co chcę powiedzieć, to naprawdę wspaniałe, że tu obok biało-czerwonych flag mamy flagi europejskie. Pamiętam 1 maja 2004 roku, kiedy jako prezydent oficjalnie wprowadzałem Polskę do Unii Europejskiej, to było na Placu Piłsudskiego, niedaleko Grobu Nieznanego Żołnierza. Pamiętam ten nastrój, pamiętam tę chwilę i pamiętam, że czułem się spełniony wobec pokoleń naszych rodziców, rodziców Bronka Komorowskiego, i moich, i innych, oni marzyli, aby być częścią Europy, a myśmy do tego doprowadzili, myśmy wreszcie zrobili ten krok, który nam się historycznie należał, ale który należało wykonać.
Dzisiaj Unia Europejska jest częścią naszej rzeczywistości, dzisiaj flagi europejskie nie oznaczają, że walczymy o Unię, tylko chcemy, by Unia Europejska była silna, by rozwijała się i by Polska odgrywała tę rolę, którą może odgrywać. Bo my jesteśmy nowym motorem europejskim, jesteśmy wielkim, proeuropejskim krajem, mamy ogromny potencjał, by nie obawiać się silniejszych od nas, ale wpływać na przyszłość europejską. Takie właśnie myślenie, taki sposób działania, to jest nasz mandat, to jest nasza siła, to jest instrument i argument, który mamy. I te flagi, wszyscy Wy, którzy jesteście Europejczykami i Polakami, którzy rozumiecie, że polski patriotyzm i europejska przyszłość się łączą, nie są osobno. To jest dla mnie wielka nadzieja, że to, co zrobiliśmy przed ponad dziesięciu laty będzie miało swój dalszy ciąg. Polska w Europie i Europa dla nas jako nasz wspólny kontynent – to jest właśnie to, o co powinniśmy wspólnie walczyć. Polska, Europa, demokracja i Wy, i Wy, Kochani, społeczeństwo obywatelskie – to jest fundament naszej dobrej przyszłości!

 

  1. Wierzę, że siła Polaków, że ich umiłowanie wolności będę mocniejsze od tej karykatury patriotyzmu i zwykłego oszustwa jakiego dziś doświadczamy ze strony władzy. Bo jeśli obecny prezydent uważa , że ważniejsza jest wystawa we Włoszech niż święto polskiej demokracji, to to nie jest nasz prezydent.

  2. Słyszę szczęk żelaza. To co z nonszalancją wypuszcza się z ręki podczas wyborów nigdy samo nie wraca. Słowa nawet najpiękniejsze nic tu nie zmienią. Trzeba znów milionów aby zmienić samowładctwo jedynej słusznej Partii kierowanej przez jedynego wielkiego Wodza. Kiedyś rebelianci mogli liczyć na przynajmniej duchowe poparcie wielkich duszpasterzy od Wyszyńskiego po świętego dziś Jana Pawła.
    Dziś są bezbarwne państwowe związki zawodowe, jak w czasach sprzed KOR-u, represyjny aparat władzy, bezbarwne szczekaczki telewizyjne i radiowe. Brak tylko zagłuszania niepoprawnych przekazów, białych plam w gazetach jak kiedyś w Tygodniku Powszechnym. Ale żadna tam powtórka z rozrywki. To profesjonalnie prowadzona liberalniejsza kopia Koreii Północnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up