Na odtrucie i ku pokrzepieniu

Aleksandra nam spisali
Czerwiec 22, 2016 P.W.

Gdy każdego dnia władza szokuje nas swoją arogancją i fatalnymi decyzjami, kiedy uszy mamy pełne fałszywych deklaracji i zwyczajnych bzdur, warto od czasu do czasu zerknąć na tych, którzy swoim życiem dowodzą, że można działać pięknie, w zgodzie z własnym sumieniem, podążając za ideałami i próbując zmieniać świat na lepszy.

P.W.

Dziś reżim Kaczyńskiego honoruje tylko swojaków, bo nawet jeśli przez omyłkę zechciałby pochwalić i odznaczyć ludzi zacnych, ci odwrócą się na pięcie. Dlatego Polaków wartych rozgłosu i zaszczytów musi dziś odznaczać Francja. Legią Honorową.
Wczoraj Ambasador Francji wręczył odznaczenia dwojgu wspaniałych Polaków: Róży Thun i Karolowi Modzelewskiemu. Obojga przedstawiać nie trzeba. Karol Modzelewski jest bywalcem manifestacji KOD-u niejako z definicji. Brawurowo i mądrze spisał dwa lata temu wspomnienia, które tu przy okazji warto polecić: „Zajeździmy kobyłę historii – wyznania poobijanego jeźdźca”. To jedna z najważniejszych osobistości polskiej opozycji demokratycznej, więc i lektura obowiązkowa. O KOD-zie Modzelewski mówił w styczniowym wywiadzie:
„Komitet Obrony Demokracji to ani Petru, ani Platforma Obywatelska. Takie banialuki to rządzący mogą opowiadać w telewizji Trwam najbardziej łatwowiernym wyborcom. Postrzegam KOD jako masowy ruch obywatelski. Przecież ludzie nie przyszliby na demonstrację w takiej masie, gdyby próbowali ją organizować politycy. Na tych protestach zobaczyłem polską inteligencję i to inteligencję w takim znaczeniu, jakie nadała jej nasza tradycja. Czyli to nie intelektualiści, nie elity, tylko jedna trzecia polskiego społeczeństwa”.

Róża Thun to osobistość również nam wszystkim znana. Przypomnę tylko, że jest polską działaczką organizacji pozarządowych, publicystką; b. szefową Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, posłanką do Parlamentu Europejskiego VII i VIII kadencji. Działała również w opozycji. Jej ojcem jest zmarły cztery lata temu prof. Jacek Woźniakowski.

Odznaczona ma silne związki z KOD-em, wszak nie może być inaczje, skoro o to samo wspólnie walczymy. Proponuję obejrzenie czerwcowego spotkania z Różą Thun. Spotkanie, które zorganizował KOD-erski Nowohucki Klub Demokratyczny, dotyczyło realnych zagrożeń obecności Polski w Unii Europejskiej. To właśnie Róża Thun zgłosiła nasz Komitet Obrony Demokracji do nagrody Parlamentu Europejskiego.

Podczas odbierania nagrody powiedziała:
„Panie Ambasadorze, Drogi Pierre, Droga Sylvie, Drodzy Przyjaciele, Kochana Rodzino,
Pozwólcie, że powiem kilka słów po francusku, wyrażając w ten sposób mój szacunek wobec kraju i jego Prezydenta, który właśnie przyjął mnie w poczet Orderu Legii Honorowej.
Mój francuski jest dość prosty. Tłumacz nie będzie miał problemów. Nauczyłam się go jeżdżąc autostopem po Francji i podczas winobrania w Beaujolais. Może niektórzy z was, tu obecnych, pamiętają jeszcze, że we Francji pod koniec lat 60. (a może i na początku lat 70.) była akcja społeczna pod hasłem „Les routiers sont sympa” (kierowcy ciężarówek są fajni). To oni umożliwili mi zobaczenie Francji i poduczenie się francuskiego.
Wtedy, w czasach komunistycznych z żelazną kurtyną i cenzurą, nigdy nie pomyślałabym, że pewnego dnia zostanę wybrana posłanką europejską w Polsce – kraju wolnym i demokratycznym i że będę pracować nad stanowieniem prawa dla wszystkich Europejczyków, w tym także dla Francuzów czyli i tych kierowców ciężarówek. Członkowie Parlamentu Europejskiego reprezentują bowiem wszystkich Europejczyków, nie tylko tych, którzy zamieszkują ich rodzime kraje, nie tylko tych, którzy ich wybrali. Nigdy bym również nie przypuszczała, że pewnego dnia otrzymam to wyróżnienie, które mi jeszcze mocniej uświadamia, że w mojej pracy jestem odpowiedzialna także za Francję. Nie przyszłoby mi również wtedy do głowy, że zostanę kiedyś odznaczona razem z panem Karolem Modzelewskim, co jest specjalnym zaszczytem. Jego nazwisko, razem z nazwiskiem Jacka Kuronia wymawialiśmy w latach sześćdziesiątych z szacunkiem, podziwem, ale i z dozą lęku.
Bywałam w tej gościnnej rezydencji podczas wielu uroczystych ceremonii, takich jak dzisiejsza. Niektórzy z odznaczonych są tu dzisiaj pośród nas. Proszę mi jednak pozwolić przypomnieć tylko jeden moment, który szczególnie silnie zapadł mi w pamięć. Otóż Krzyż Legii Honorowej został przypięty przez Ambasadora Francji do sławnej dżinsowej kurtki Jacka Kuronia, który był wyraźnie wzruszony i troszkę zażenowany. Mój mąż i ja przyszliśmy wtedy tutaj z naszymi dziećmi, zawsze zależało nam na tym, żeby spotykały tych, którym zawdzięczamy wolność. Także i dzisiaj są pośród nas ci, którym zawdzięczamy naszą wolność. Bardzo ważne jest, szczególnie dla następnych pokoleń, abyśmy sobie wszyscy zdawali sprawę z tego, że nasza wolność nie była ani łatwa ani dana za darmo.
Po ceremonii Jacek Kuroń siedząc tu, w ogrodzie ambasady, wziął małego, Christopha – naszego syna – na kolana i bardzo poważnie z nim rozmawiał. Nie wiem, o czym dyskutowali i obawiam się, że Christoph też już tego nie pamięta. Dziś wspomnienie tej chwili mam bardzo żywo przed oczami. Mam też jednak i smutną refleksję. Tego dnia, w tym ogrodzie, wydawało mi się, że demokracja, wolność, pokój, Unia Europejska, będą trwały zarówno dla nas, jak i dla pokolenia naszych dzieci i wnuków. Dziś jednak widzę kruchość tych konstrukcji, widzę wyraźnie, jak bardzo są zagrożone i jak wiele mądrości, pracy i zaangażowania wymaga ich podtrzymywanie. Codziennie i jeszcze bardzo długo. Widzę jasno, jak łatwo jest zniszczyć najlepsze dokonania najlepszych spośród nas.
Panie Ambasadorze, moment polityczny, w którym się znajdujemy nie jest optymistyczny, ale teraz świętujemy i ta chwila daje mi radość i dodaje sił do tego, aby wykonywać moją pracę najlepiej jak potrafię, przynajmniej na moim polu. Dziękuję”.

Oto fotoreportaż z wczorajszej uroczystości: Wręczenie odznaczeń trojgu wybitnym Polakom (21 czerwca 2016 r.)
Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy i cieszymy się, że mamy tak znakomitych przyjaciół.

 

  1. Cieszę się i gratuluję. Piękny “bukiet” nazwisk osób nagrodzonych we wcześniejszych latach:)
    Rządzący ciągle nagradzają ichszejszego wieszcza pana Rymkiewicza. Ma on ci tych nagród od nich co nie miara. I w sumie to smutne, że tylko jego tak w kółko mogą nagradzać. Choć prawdę mówiąc wcale mnie to nie smuci;)

  2. Już sam zwrot “ku pokrzepieniu serc” otwiera bezgraniczny smutek czasów braku państwowośc Polski.
    I tu wraca postfolwarczna rzeczywistość. Większość wyborców (społeczeństwa) nie widzi realnego zagrożenia. Zauważy je dopiero podczas nieodwracalnej agonii demokracji w Polsce. A wtedy to ostał Ci się jeno sznur – albo “Polacy nic się nie stało”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up