Dość już tych marszy panie i panowie

Grudzień 2, 2016 Zbigniew Wolski

Dla mediów narodowych manipulowanie relacjami z marszy organizowanych przez KOD jest bardzo kłopotliwe. Postanowiono ukrócić wreszcie ten niecny proceder. Sejm przyjął dziś nowelizację prawa o zgromadzeniach.

Za dobrze nam to wychodzi

Dziwę się, że PiS na ten pomysł wpadł tak późno, trzeba było czekać, aż rok. Prawdopodobnie nie widziano zagrożenia w wystąpieniach publicznych, co dziwi, wobec impetu z jakimi rozwijały się imprezy KOD-u. Nic nie dzieje się bez przyczyny, sukces oporu kobiet przeciw wkraczaniu w ich intymność, którymi uraczyli nas parlamentarzyści, sprowokował kolejną ustawę pisaną na kolanie. W tym przedstawiciele PiS-u są co najmniej dobrzy, na nasze nieszczęście. Trzeba przypomnieć chociażby szybki, pisany personalnie, kolejny projekt o TK, gdzie mowa jest o wyborze następcy prezesa Rzeplińskiego.

Meandry zgromadzenia publicznego

Proponuję się nam istotne ograniczenie dostępności zgromadzeń, które są podstawową wolnością obywatelską. Przede wszystkim zgodę na planowany marsz lub podobną uroczystość ma wydawać wojewoda, a nie samorządy, tym samym PiS nie chce czekać na wyniki wyborów samorządowych lub też nie jest pewny ich korzystnego dla siebie rezultatu. Wisienką na torcie jest wprowadzenie określenia cykliczności zgromadzeń, jeśli kojarzy wam się to z miesięcznicami, to nie jesteście wyjątkiem. Sama idea cykliczności jest bardziej rozbudowana, niż można by było na początku przypuszczać. Wspomniany wojewoda będzie określał, które zgromadzenia zyskają ten wyjątkowy status i to im będzie przysługiwało pierwszeństwo w udzielaniu zgody. Istnieją jednak kryteria do spełnienia, choć dość dziwaczne. Wspomniane zgromadzenia będą odbywać się przez trzy lata na tej samej trasie lub w tym samym miejscu i to co najmniej cztery razy w roku. Oczywiście organizator nie może ulegać zmianie. Do puli cykliczności wrzucono uroczystości obchodów świąt państwowych i narodowych. Trzeba się zastanowić nad możliwością dodania przez rzeczników katastrofy smoleńskiej jakiegoś dodatkowego happeningu raz na kwartał, tak wynika przecież z projektu.

To jeszcze nie wszystko w materii zgromadzeń. Mamy jeszcze katalog przypadków, a raczej kolejność ich ważności. Na czele stawki niezmiennie masówki organizowane przez władze, później na wysokiej drugiej pozycji uroczystości organizowane przez kościoły i związki wyznaniowe. W dalszej kolejności nadal enigmatyczne zgromadzenia cykliczne, zaraz po nich zgromadzenia określane mianem standardowych i uproszczonych, czyli takie, które najlepiej jeśli nie powodują utrudnień w ruchu komunikacyjnym. Na szarym końcu zgromadzenia spontaniczne. Te ostatnie skazane są oczywiście na wymarcie, ponieważ jeśli zakłócałyby imprezy cykliczne, nie mówiąc już o tych rządowy, to wtedy do gry ma wkroczyć policja i prokuratura ze swą skrupulatnością płynącą od posła-prokuratora Ziobry.

Czarnowidztwo

Władza nie lubi bardzo jeśli krytykuje się ją otwarcie i bez ogródek. W systemie demokratycznym władza musi przełknąć taką gorzką pigułkę i spróbować wyciągnąć z tego wnioski. W dyktaturze władza ogranicza możliwości krytyki wobec siebie, a na niepokornych wysyła służby mundurowe. Przypuszczam, że opuściliśmy model demokratyczny i śmiało żeglujemy ku dyktatowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Menu
Scroll Up